Chorwację dotknęła potężna fala ekstremalnej pogody związanej z cyklonem śródziemnomorskim. Układ baryczny przyniósł ulewne opady, wyjątkowo silny wiatr z południa oraz gwałtowny przypływ cykloniczny, który szczególnie mocno dał się we znaki mieszkańcom wybrzeża Adriatyku.
Najpierw oberwała północ kraju. W rejonie Rijeka spadło ponad 100 litrów deszczu na metr kwadratowy, a synoptycy ostrzegają, że zachodnią Istrię czeka kolejna fala opadów wieczorem i w nocy.
Po południu gwałtowna burza sparaliżowała także Split – miasto znalazło się pod wodą w zaledwie kilka minut, o czym informował lokalny dziennik Slobodna Dalmacija.
Szczególnie dramatyczna sytuacja rozegrała się w rejonach Poljudu, Trogiru, Splitu i Kašteli – tam ulice zamieniły się w potoki, a woda zaczęła wdzierać się do budynków.
W środę wieczorem Dalmację uderzyła główna fala cyklonu, której towarzyszył bardzo silny wiatr jugo oraz ekstremalnie wysoki poziom morza. W kulminacyjnym momencie woda była ponad 70 centymetrów powyżej normy, co zalicza się do najsilniejszych zjawisk tego typu od początku pomiarów.
W Trogir i Kaštela morze wlewało się bezpośrednio do domów. W Splicie zalane zostały ulice oraz okolice plaż Zenta, Firule, Ovčice i Bačvice.
W nocy notowano bardzo silne porywy wiatru, a szczyt wysokiej wody przypadł na okolice wschodu słońca. Jeden z podmuchów zerwał ogrodzenie zabezpieczające plac budowy nowego hotelu w Bačvicach. Na szczęście w chwili zdarzenia nikogo tam nie było – udało się uniknąć tragedii.
Straż pożarna w Kašteli tylko w środowy wieczór odebrała około 50 zgłoszeń od mieszkańców. Silny wiatr południowy podniósł poziom Adriatyku na tyle, że wiele budynków położonych wzdłuż nabrzeża zostało zalanych.
Akcja ratunkowa trwała mimo trudnych warunków – strażacy wypompowywali wodę z obiektów oddalonych od linii brzegowej. Jednak tam, gdzie morze wciąż napierało na zabudowania, interwencje były niemożliwe.
Mieszkańcom zalecono zabezpieczanie wejść workami z piaskiem i prowizorycznymi zaporami, aby ograniczyć napływ wody do domów.
Prognozy nie napawały optymizmem – jugo miało utrzymywać się do północy, dopiero później spodziewano się stopniowego uspokojenia sytuacji.
Cyklon sprowadził nad Chorwację powietrze z Afryki Północnej, przez co opady zawierały także drobiny saharyjskiego piasku. Dzień przyniósł wyraźne różnice temperatur – od zaledwie 2 st. C na północnym zachodzie kraju do nawet 18 st. C na dalekim południu. Na Adriatyku wiały bardzo silne wiatry południowe, miejscami osiągające siłę huraganu.
Najmocniejszy podmuch zarejestrowano w rejonie Palagruža – aż 137 km/h. Boja pomiarowa chorwackiego instytutu meteorologicznego DHMZ odnotowała tam fale dochodzące do 8 metrów wysokości.
Choć w części regionów pogoda zaczyna się stabilizować, służby pozostają w stanie podwyższonej gotowości. Skala zjawiska pokazuje, jak gwałtowne mogą być śródziemnomorskie cyklony i jak szybko potrafią zmienić spokojne kurorty w obszary zagrożone podtopieniami.
Dla mieszkańców chorwackiego wybrzeża to była noc pełna niepokoju – a dla służb ratunkowych kolejna walka z żywiołem, który nie dawał chwili wytchnienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze