Niedzielne wybory prezydenckie w Kostaryce przyniosły wyraźne rozstrzygnięcie. Prawicowo-populistyczna kandydatka Laura Fernandez zdobyła na tyle dużą przewagę, że – mimo niepełnych jeszcze wyników – jej zwycięstwo jest przesądzone już w pierwszej turze. Po przeliczeniu około 88 procent głosów Fernandez mogła liczyć na ponad 48-procentowe poparcie, co dało jej bezpieczną przewagę nad rywalami.
Drugie miejsce zajął socjaldemokrata Alvaro Ramos, który uzyskał nieco ponad 33 procent i szybko uznał porażkę.
Ustępujący prezydent Rodrigo Chaves, który oficjalnie poparł Fernandez w kampanii, pogratulował jej zwycięstwa. Nowa głowa państwa ma zostać zaprzysiężona 8 maja.
W pierwszym wystąpieniu po ogłoszeniu częściowych wyników Fernandez nie pozostawiła wątpliwości co do swoich planów.
– Kostaryka zagłosowała za kontynuacją zmian. Mandat, który otrzymałam, jest jasny. Ta transformacja będzie głęboka i nieodwracalna – mówiła, podkreślając potrzebę „odzyskania instytucji dla suwerennego narodu” i budowania większego dobrobytu.
Jej słowa wpisują się w narrację kampanii, opartej na obietnicy przywrócenia porządku i zdecydowanej rozprawy z przestępczością zorganizowaną.
Zwycięstwo Fernandez to w dużej mierze efekt narastających obaw społecznych. Przez dekady Kostaryka była postrzegana jako stabilna enklawa w regionie dotkniętym konfliktami, działalnością karteli narkotykowych i gangów.
Jednak w ostatnich latach gwałtownie wzrosła liczba zabójstw, co podkopało wizerunek kraju jako bezpiecznego raju turystycznego. To właśnie poczucie zagrożenia stało się jednym z głównych motorów wyborczego sukcesu kandydatki prawicy.
W trakcie kampanii Fernandez zapowiadała konkretne kroki. Wśród nich znalazły się:
– wprowadzenie stanu wyjątkowego na obszarach kontrolowanych przez gangi,
– dokończenie budowy megawięzienia rozpoczętej przez administrację Chavesa.
Zakład karny ma być wzorowany na kontrowersyjnym kompleksie CECOT w Salwadorze, który stał się symbolem polityki „twardej ręki” realizowanej przez prezydenta Nayib Bukele. Model ten, choć chwalony przez część opinii publicznej za szybkie ograniczenie działalności gangów, jest jednocześnie krytykowany przez organizacje praw człowieka.
Nowa prezydent jasno daje do zrozumienia, że nie zamierza łagodzić kursu wobec świata przestępczego.
Równolegle z wyborami prezydenckimi Kostarykanie głosowali także w wyborach parlamentarnych. Wstępne dane wskazują, że ugrupowanie Fernandez – Partia Suwerenny Naród (PPSO) – może zdobyć około 30 mandatów w 57-osobowym parlamencie.
To solidny wynik, ale niewystarczający do samodzielnej zmiany konstytucji. Oznacza to, że choć nowa prezydent będzie dysponowała znaczącym zapleczem, kluczowe reformy mogą wymagać budowania koalicji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze