Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zakończył jeden z kluczowych etapów śledztwa dotyczącego serii podpaleń, które wstrząsnęły opinią publiczną w Polsce i na Litwie. Sprawa dotyczy celowego podłożenia ognia w kilku obiektach handlowych, w tym w warszawskim Centrum Handlowym Marywilska 44, markecie OBI oraz sklepie IKEA w Wilnie.
Do najbardziej spektakularnego zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 maja 2024 roku. Około godziny 3:30 nad ranem wybuchł pożar, który w krótkim czasie objął ogromną część hali handlowej. W wyniku żywiołu zniszczeniu uległo niemal półtora tysiąca stoisk, co oznaczało ogromne straty zarówno dla przedsiębiorców, jak i całej infrastruktury obiektu.
Już na wczesnym etapie dochodzenia wykluczono przypadkowy charakter zdarzenia. Śledczy ustalili, że ogień został podłożony celowo, a działania sprawców miały charakter zaplanowany i skoordynowany. To odkrycie skierowało śledztwo na zupełnie nowy tor.
W toku postępowania ujawniono, że za podpaleniami stoi zorganizowana siatka osób działających na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Według ustaleń prokuratury, działania te miały być elementem szerszej strategii destabilizacji oraz wywierania presji na państwa wspierające Ukrainę.
Zarzuty objęły pięć osób, z czego trzy mają odpowiadać za akty sabotażu o charakterze terrorystycznym. Dwóch z podejrzanych miało prowadzić działalność nie tylko na terenie Polski, ale również w krajach nadbałtyckich, co dodatkowo podkreśla międzynarodowy wymiar sprawy.
Jedną z kluczowych postaci w śledztwie jest 19-letni obywatel Ukrainy, Daniil B. Zgodnie z ustaleniami prokuratury, mężczyzna nie tylko brał udział w działaniach sabotażowych, ale także dokumentował ich przebieg. W dniu pożaru na Marywilskiej nagrał płonącą halę, a następnie przesłał materiał osobie kierującej grupą – Oleksandrowi Warywodzie, który przebywa na terenie Rosji i jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym.
Sytuacja procesowa Daniila B. jest skomplikowana. Obecnie przebywa on w litewskim zakładzie karnym, gdzie odbywa karę 3 lat i 4 miesięcy pozbawienia wolności za podpalenie sklepu IKEA w Wilnie, do którego doszło wcześniej. W związku z tym jego ewentualne postawienie przed polskim wymiarem sprawiedliwości będzie wymagało dodatkowych procedur międzynarodowych.
Zarzuty postawione podejrzanym należą do najpoważniejszych w polskim systemie prawnym. Za działalność sabotażową i przestępstwa o charakterze terrorystycznym grozi kara od 10 lat pozbawienia wolności aż do dożywocia. Prokuratura podkreśla, że zgromadzony materiał dowodowy jest obszerny i pozwala na skierowanie sprawy do sądu.
Cała sprawa pokazuje, jak realne zagrożenia mogą wynikać z działań hybrydowych i operacji sabotażowych prowadzonych na terenie Europy, a także jak istotna jest współpraca międzynarodowa w ich zwalczaniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze