Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku wkrótce stanie dwóch mężczyzn oskarżonych o udział w serii oszustw wymierzonych w osoby starsze. Sprawa dotyczy przestępstw, w których wykorzystano dobrze znane metody „na wnuczka” oraz „na policjanta”. Łączne straty pokrzywdzonych sięgają kilkuset tysięcy złotych, a pojedyncze kwoty wahały się od 27 tys. zł do ponad 300 tys. zł.
Oskarżeni mają 20 i 31 lat. Zatrzymano ich w październiku ubiegłego roku w okolicach Białegostoku, tuż po odebraniu pieniędzy od jednej z ofiar. Kluczową rolę odegrała szybka reakcja rodziny poszkodowanej, która powiadomiła policję. Funkcjonariusze ustalili, że podejrzani przemieszczają się taksówką – przy zatrzymanych znaleziono ponad 50 tys. zł pochodzące z przestępstwa.
Śledczy ustalili, że oskarżeni nie działali samodzielnie, lecz byli częścią większej grupy. Ich zadaniem było odbieranie pieniędzy od osób, które wcześniej zostały zmanipulowane przez telefon. Pełnili rolę tzw. „odbieraków”, czyli ostatniego ogniwa w przestępczym procederze.
Schemat działania był powtarzalny. Do seniorów dzwoniła kobieta podająca się za wnuczkę albo mężczyzna udający policjanta. W rozmowie informowano o rzekomym wypadku lub prowadzonej akcji służb i przekonywano, że natychmiastowe przekazanie pieniędzy pozwoli uniknąć poważnych konsekwencji. Ofiary, działając pod presją czasu i emocji, przekazywały oszczędności życia.
Sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, która połączyła kilka wątków, również z innych regionów kraju. Jak poinformowała prokurator Elwira Laskowska:
oskarżonym przypisano łącznie udział w pięciu oszustwach dokonanych i jednym usiłowaniu.
W jednym z przypadków chodziło aż o 120 tys. zł, które przestępcy próbowali wyłudzić.
Warto podkreślić, że część spraw była wcześniej umorzona z powodu niewykrycia sprawców. Dopiero zebranie nowych dowodów pozwoliło powiązać je z zatrzymanymi mężczyznami. To pokazuje, jak skomplikowane i rozproszone mogą być tego typu przestępstwa.
Najpoważniejszy zarzut dotyczy oszustwa, w którym strata przekroczyła 200 tys. zł – w tym przypadku było to aż 305 tys. zł. Z tego powodu 31-letniemu oskarżonemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, natomiast jego młodszy wspólnik może trafić do więzienia na maksymalnie 8 lat.
Akt oskarżenia został już skierowany do sądu, jednak termin rozpoczęcia procesu nie jest jeszcze znany. Sprawa ta po raz kolejny pokazuje, jak groźne są przestępstwa wykorzystujące zaufanie i emocje starszych osób.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze