W Brukseli powrócił temat bezpieczeństwa w rejonie Bliskiego Wschodu. Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odniósł się do ewentualnego zaangażowania Sojuszu Północnoatlantyckiego w ochronę cieśniny Ormuz – jednego z kluczowych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.
Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że ewentualne działania byłyby możliwe wyłącznie w ramach formalnych konsultacji w NATO.
– Jeżeli Stany Zjednoczone zwrócą się do NATO o dyskusję na temat ochrony cieśniny Ormuz, rozważymy to – zaznaczył.
Jak dodał, do tej pory nie uruchomiono procedury przewidzianej w art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, która pozwala państwom członkowskim konsultować zagrożenia dla bezpieczeństwa.
Wypowiedź ministra to reakcja na ponowne wezwanie wystosowane przez prezydenta USA Donald Trump, który zaapelował do sojuszników o włączenie się w operację mającą zapewnić swobodę żeglugi w cieśninie Ormuz.
Region ten pozostaje newralgicznym punktem globalnego handlu surowcami energetycznymi – znacząca część światowych dostaw ropy przepływa właśnie przez ten wąski przesmyk między Zatoką Perską a Morzem Arabskim.
Napięcia wokół Ormuzu nasilają się w kontekście działań Iranu, który okresowo grozi ograniczeniem żeglugi w odpowiedzi na sankcje i presję międzynarodową.
Zakłócenie transportu w tym rejonie mogłoby przełożyć się na wzrost cen ropy i destabilizację rynków energetycznych na całym świecie.
Sikorski zaznaczył, że Polska – jako członek NATO – z szacunkiem podchodzi do stanowiska amerykańskiego sojusznika. Jednocześnie wskazał na pewien dysonans w retoryce Waszyngtonu.
– Trochę niepokoi, że prezydent Trump mówi o NATO jako „oni”, jako Europa, a nie jako „my” – podkreślił minister.
Kluczowa deklaracja padła jednak ze strony głowy państwa. Prezydent Karol Nawrocki wykluczył udział Wojska Polskiego w ewentualnej operacji zabezpieczającej cieśninę Ormuz. Oznacza to, że choć Warszawa nie zamyka się na rozmowy w ramach Sojuszu, to bezpośrednie zaangażowanie militarne nie wchodzi obecnie w grę.
Stanowisko to wskazuje na ostrożną strategię Polski: gotowość do konsultacji w NATO, ale bez deklaracji wysyłania sił zbrojnych poza obszar euroatlantycki.
Artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego umożliwia państwom członkowskim zwołanie konsultacji w sytuacji, gdy którekolwiek z nich uzna, że zagrożone jest jego bezpieczeństwo. Do tej pory mechanizm ten był wykorzystywany m.in. przez kraje wschodniej flanki Sojuszu w obliczu napięć związanych z działaniami Rosji.
W przypadku cieśniny Ormuz procedura ta nie została jeszcze uruchomiona. Oznacza to, że temat pozostaje na poziomie politycznych deklaracji i apeli, a nie formalnych zobowiązań.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze