Zabójstwo w miejscowości Kadłub, wstrząsnęło mieszkańcami regionu. Ustalono, że nastoletni sprawca miał zarejestrować przebieg zabójstwa w trzech oddzielnych nagraniach. Dotarliśmy do oświadczenia mordercy zarejestrowanego tuż po odebraniu życia najbliższym, które sam opublikował w sieci. Na nagraniu wideo nastolatek przyznaje się do popełnienia przestępstwa i wyjaśnię motywy, który nim kierowały.
Ze względu na ich wyjątkowo drastyczny charakter materiały te nie są publicznie rozpowszechniane. Sam fakt ich istnienia wywołał jednak falę oburzenia i niedowierzania.
Największe poruszenie budzi nagranie, które – jak wynika z jego treści – powstało już po dokonaniu zabójstwa. Sprawca wprost określa siebie mianem „rodzinnego mordercy” i przyznaje, że pozbawił życia dwie osoby w swoim domu.
W nagraniu bierze pełną odpowiedzialność nie tylko za podwójne zabójstwo, lecz także za serię fałszywych alarmów bombowych, które w ostatnich dniach sparaliżowały szkoły w Limanowej i Warszawie oraz placówki medyczne.
Te deklaracje mogą oznaczać, że skala jego działań była znacznie szersza, niż początkowo zakładano. Służby analizują obecnie zarówno treść oświadczenia, jak i wątki dotyczące wcześniejszych gróźb.
W swoim wystąpieniu nastolatek próbował tłumaczyć motywy działania. Wspominał o napiętej relacji z mężczyzną o imieniu Mirek, który – jak twierdzi – miał go popychać i obrażać. Opisywał narastającą frustrację oraz stres, który według niego doprowadził do dramatycznych wydarzeń.
Jednocześnie stanowczo zaprzeczał, jakoby cierpiał na chorobę psychiczną. Podkreślał, że jego stan wynika wyłącznie z silnych emocji i presji.
Szczególne przerażenie budzi fragment, w którym przekonuje, że zabójstwo jest „częścią życia człowieka” – sposób myślenia często przypisywany osobowościom o cechach psychopatycznych.
Nagranie, według osób, które miały z nim styczność, nie zawiera oznak skruchy. Sprawca mówi spokojnie, momentami rzeczowo, jakby relacjonował zdarzenie pozbawione emocjonalnego ciężaru. Taka postawa rodzi pytania o jego stan psychiczny oraz stopień świadomości czynu.
Eksperci podkreślają, że publiczne publikowanie drastycznych materiałów może prowadzić do wtórnej traumatyzacji odbiorców oraz niepotrzebnego rozpowszechniania przemocy. Dlatego nagrania nie są udostępniane opinii publicznej.
Sprawą zajmują się organy ścigania, które weryfikują wszystkie wątki przedstawione w oświadczeniu. Analizowane są zarówno nagrania, jak i możliwe powiązania z fałszywymi alarmami bombowymi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze