Policjanci zatrzymali 29-letniego mężczyznę, który w internecie publikował materiały wzywające do odwetu na Borysie B., podejrzanym o zabójstwo w Bystrzycy Kłodzkiej. Z ustaleń śledczych wynika, że nagrywał filmy, w których otwarcie nawoływał do nienawiści, a nawet do odebrania życia wskazanej osobie. Prokurator postawił mu zarzuty związane z publicznym podżeganiem do popełnienia zbrodni oraz posiadaniem środków odurzających.
Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na okres dwóch miesięcy, uznając, że istnieje ryzyko dalszego eskalowania niebezpiecznych działań.
Równolegle sąd zastosował dwumiesięczny areszt wobec Borysa B., któremu prokuratura zarzuca dokonanie zabójstwa z zamiarem bezpośrednim.
Według ustaleń śledczych mężczyzna, będący instruktorem strzelectwa, oddał kilka strzałów z karabinka automatycznego w kierunku 26-latka. Podejrzany nie przyznał się do winy, utrzymując, że działał w warunkach obrony koniecznej. Sprawa od początku budzi duże emocje, zarówno ze względu na jej przebieg, jak i konsekwencje prawne, jakie mogą spotkać oskarżonego.
Z relacji śledczych wynika, że tragiczne wydarzenia miały swój początek podczas nocnego spaceru z psem. Borys B. natknął się na trzech młodych mężczyzn, którzy – jak wskazuje prokuratura – byli pod wpływem alkoholu i wcześniej zaczepiali innych przechodniów.
Po wymianie zdań mężczyzna wrócił do domu, gdzie zostawił psa i zabrał broń. Następnie ponownie udał się na miejsce i znów doszło do konfrontacji. Najpierw padł strzał ostrzegawczy, po którym oddano kolejne strzały w kierunku jednego z mężczyzn.
„Zdaniem prokuratury nie może być tu mowy o obronie koniecznej” – podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, prok. Mariusz Pindera.
26-latek zginął na miejscu, natomiast pozostali uczestnicy zdarzenia uciekli, by później – po wytrzeźwieniu – zgłosić się na policję jako świadkowie.
Wbrew wcześniejszym informacjom, Borys B. nie zgłosił się bezpośrednio na komisariat. Jak wyjaśnił prokurator, skontaktował się jedynie telefonicznie ze znajomym funkcjonariuszem.
„Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Miał przy sobie większą sumę pieniędzy i spakowane rzeczy osobiste oraz paszport” – relacjonował prok. Pindera.
Reklama
Mężczyzna posiadał pozwolenie na broń, jednak w świetle zarzutów nie ma to wpływu na kwalifikację czynu. W przypadku udowodnienia winy grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze