Sprawa Aleksandra Butiagina, rosyjskiego archeologa zatrzymanego w Polsce na wniosek Ukrainy, wchodzi w kolejną fazę. Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił wniosku obrony o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego, który prowadzi postępowanie dotyczące dopuszczalności ekstradycji naukowca.
Decyzję podjęła sędzia Katarzyna Stasiów. Oznacza to, że Łubowski pozostaje w składzie orzekającym, a sprawa czeka teraz na wyznaczenie nowego terminu posiedzenia.
W połowie stycznia adwokat Aleksandra Butiagina, Adam Domański, złożył formalny wniosek o odsunięcie sędziego. Argumentował, że dotychczasowe rozstrzygnięcia w tej i innych sprawach budzą poważne obawy co do obiektywizmu.
Obrona powoływała się m.in. na wcześniejsze medialne wypowiedzi sędziego oraz jego decyzje w głośnych postępowaniach, w tym dotyczących europejskiego nakazu aresztowania wobec obywatela Ukrainy podejrzewanego o udział w sabotażu Nord Stream.
Mimo tych argumentów sąd uznał, że nie ma podstaw do wyłączenia Łubowskiego.
Aleksander Butiagin został zatrzymany na początku grudnia przez ABW na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Działo się to w ramach międzynarodowej pomocy prawnej, o którą wystąpiła strona ukraińska.
Według ukraińskich śledczych archeolog, jako kierownik jednej z sekcji Ermitażu, w latach 2014–2019 prowadził nielegalne wykopaliska na terenie starożytnego miasta Myrmekjon w Kerczu na Krymie. Zarzuca mu się częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego, a straty oszacowano na ponad 200 milionów hrywien.
Za stawiane czyny grozi mu – zgodnie z ukraińskim prawem – kara finansowa oraz do pięciu lat więzienia.
Butiagin odmówił składania wyjaśnień w polskiej prokuraturze i nie zgodził się na ekstradycję. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt, który został już przedłużony do początku marca.
Moskwa określiła zarzuty wobec archeologa jako „absurdalne” i zażądała jego natychmiastowego uwolnienia. W tej sprawie rosyjskie MSZ wezwało ambasadora RP w Rosji.
Sam Butiagin utrzymuje, że prace archeologiczne prowadził legalnie od lat 90., a po aneksji Krymu korzystał z pozwoleń wydawanych przez rosyjskie instytucje, ponieważ – jak twierdzi – nie miał już możliwości uzyskiwania zgód od władz ukraińskich.
Postać sędziego Łubowskiego od miesięcy budzi emocje. To on odmówił wydania Niemcom obywatela Ukrainy podejrzewanego o sabotaż Nord Stream, a także uchylił europejski nakaz aresztowania wobec byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.
W tamtej sprawie prokuratura skutecznie doprowadziła do jego wyłączenia z postępowania. Teraz jednak sąd nie podzielił podobnych argumentów obrony rosyjskiego archeologa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze