Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy decyzję sądu w Płocku o odmowie wydania listu żelaznego dla Bartosza G., podejrzanego o brutalne zabójstwo 16-letniej dziewczyny z Mławy. Sąd uznał, że wcześniejsze rozstrzygnięcie było prawidłowe, a dalsze rozpatrywanie wniosku straciło sens po sprowadzeniu podejrzanego do Polski.
We wtorek, na niejawnym posiedzeniu, łódzki sąd apelacyjny rozpatrzył zażalenie obrońcy Bartosza G. na decyzję Sąd Okręgowy w Płocku, który w październiku odmówił wydania listu żelaznego.
Sędzia Beata Szafaryn, odczytując postanowienie, podkreśliła, że kluczowe znaczenie miał sprzeciw prokuratora, który jako gospodarz postępowania przygotowawczego może skutecznie zablokować wydanie listu żelaznego. Sprzeciw prokuratury sam w sobie uniemożliwia zastosowanie tej instytucji – wskazał sąd.
Sąd zwrócił również uwagę, że zażalenie obrońcy straciło znaczenie procesowe, ponieważ Bartosz G. został już sprowadzony do kraju na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Podejrzany przyleciał do Polski 23 grudnia i – jak przekazano – został już przesłuchany przez prokuraturę. Tym samym spełnienie podstawowego warunku listu żelaznego, czyli dobrowolnego powrotu do kraju w zamian za pozostawanie na wolności, nie było już możliwe.
Adwokat Paweł Aranowski, obrońca Bartosza G., przyznał w rozmowie z mediami, że decyzja sądu nie była dla niego zaskoczeniem. Jak podkreślił, list żelazny może być wydany wyłącznie wobec osoby przebywającej za granicą, która deklaruje stawiennictwo przed organami ścigania.
– Sam fakt powrotu mojego klienta do kraju sprawił, że wydanie listu żelaznego stało się niemożliwe – zaznaczył obrońca.
Według ustaleń śledczych, Bartosz G. spotkał się z 16-letnią Mają K. 23 kwietnia. Tego samego wieczoru doszło do zabójstwa. Zwłoki dziewczyny odnaleziono kilka dni później w zaroślach w pobliżu zakładu produkcyjnego należącego do rodziny podejrzanego.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia głowy, co stało się podstawą do postawienia zarzutu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Bartosz G. został zatrzymany w Grecji, dokąd wyjechał w ramach szkolnej wymiany. Przebywał tam w ośrodku dla nieletnich i odwoływał się od decyzji o ekstradycji, twierdząc, że w Polsce otrzymuje groźby. Grecki sąd nie uwzględnił tych argumentów i zgodził się na jego przekazanie polskim służbom. Po powrocie do kraju podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec Bartosza G. tymczasowego aresztu. Jako osoba niepełnoletnia w chwili czynu, nie może zostać skazana na dożywocie, jednak grozi mu kara od 15 do 30 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie