Sąd Apelacyjny w Krakowie w poniedziałek częściowo zmienił, ale co do zasady utrzymał w mocy wyrok wobec członków Psycho Fans — bojówki pseudokibiców Ruchu Chorzów. Lider grupy, Maciej M. pseudonim Maślak, usłyszał nieznacznie łagodniejszą karę — 11,5 roku pozbawienia wolności, o pół roku mniej niż orzekł sąd pierwszej instancji. To finał jednego z najgłośniejszych procesów dotyczących przestępczości stadionowej w Polsce.
To kolejny cios w zorganizowaną grupę bandytów stadionowych. Po głośnych wyrokach wyrokach na kiboli Wisły Kraków z gangu Sharks nadszedł czas na powiązany z nim Psycho Fans. Dla tych groźnych przestępców szyld klubu, któremu rzekomo kibicowali był tylko przykrywką do dokonywania najcięższych zbrodni.
Na co dzień siejący spustoszenie i potępiający tzw. konfidentów, tak jak w przypadku Wisła Sharks również kibole Ruchu Chorzów poszli na współpracę ze śledczymi czyli - jak mówii się w ich środowisku - rozpruli się.
Aby zrozumieć skalę tej sprawy, trzeba odrzucić skojarzenie ze zwykłym kibicowaniem. Centralne Biuro Śledcze Policji uznaje Psycho Fans za najlepiej zorganizowany gang pseudokibiców w Polsce. Grupa działała pod szyldem Ruchu Chorzów, ale jej aktywność nie miała nic wspólnego ze sportem. Jak podkreślała prokuratura, oskarżeni nie byli kibicami — po prostu dokonywali przestępstw pod szyldem klubu.
Struktura przypominała mafijną hierarchię. Na szczycie stali liderzy, którzy podejmowali decyzje i wydawali rozkazy. To przywódcy decydowali, czym będzie zajmował się gang — umawiali ustawki, przygotowywali napady na kibiców innych drużyn, planowali akcje kradzieży flag, a rozkazy przekazywali niżej w hierarchii ustawionym chuliganom.
W grupie obowiązywał system nagród i kar — osoby lojalne mogły liczyć na przywileje, a te, które nie wykonywały poleceń, były wykluczane ze wspólnych wyjazdów. Przynależność nie była dostępna dla każdego — jak zaznaczyła sędzia, nawet najzagorzalszy fan Ruchu nie mógł ot tak zostać członkiem Psycho Fans.
Katalog czynów, za które odpowiadali członkowie grupy, robi wrażenie. Przed Sądem Okręgowym w Katowicach stanęło 46 osób, którym postawiono łącznie 110 zarzutów — od zabójstwa, usiłowania zabójstwa i porwań, przez brutalne pobicia i udział w ustawkach, po rozboje, kradzieże i handel dużymi ilościami narkotyków. Grupa zajmowała się także ochroną lokali z automatami do gier oraz obrotem dopalaczami.
Przemoc bywała skrajna. W jednym z najgłośniejszych epizodów Kajetan B. odpowiadał za pobicie ze skutkiem śmiertelnym kibica Górnika Zabrze — i to właśnie jemu sąd apelacyjny podwyższył karę z 11 do 15 lat więzienia. Sam Maślak przez lata mierzył się z całą serią zarzutów wykraczających daleko poza ten proces.
W odrębnej sprawie oskarżono go między innymi o zlecenie zabójstwa prokuratora prowadzącego śledztwo przeciwko grupie oraz o zamiar skompromitowania go poprzez włamanie do komputera i umieszczenie tam materiałów pedofilskich. W kwietniu ubiegłego roku Sąd Apelacyjny w Katowicach prawomocnie umorzył te dwa zarzuty, uznając, że M. dobrowolnie zapobiegł popełnieniu przestępstwa.
Kluczem do rozbicia gangu okazali się jego właśni członkowie. Sąd apelacyjny potwierdził wiarygodność tak zwanych małych świadków koronnych — skruszonych pseudokibiców, którzy zdecydowali się na współpracę z policją i prokuraturą oraz złożyli zeznania obciążające dawnych kompanów. Dwaj liderzy o pseudonimach Maciuś i Baluś po zatrzymaniu przez CBŚP poszli na współpracę z organami ścigania. To na ich relacjach sąd w dużej mierze oparł ustalenia faktyczne.
Proces w pierwszej instancji toczył się przed Sądem Okręgowym w Katowicach od 2019 do 2023 roku, a śledztwo prowadził Śląski Wydział Prokuratury Krajowej. Sąd apelacyjny uznał, że postępowanie pierwszej instancji było prowadzone obiektywnie i prawidłowo, z poszanowaniem prawa do obrony wszystkich oskarżonych.
Choć część kar złagodzono, niektórych oskarżonych uniewinniono od poszczególnych zarzutów, a pojedyncze wątki przekazano do ponownego rozpoznania, zasadniczy obraz pozostał niezmieniony — Psycho Fans byli zorganizowaną grupą przestępczą, a jej liderzy spędzą za kratami długie lata. Pierwotnie sprawę miał rozpoznawać sąd w Katowicach, jednak o przeniesieniu procesu odwoławczego do Krakowa zdecydował Sąd Najwyższy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze