Największym beneficjentem potencjalnego wyrzucenia Mateusza Morawieckiego z Prawa i Sprawiedliwości może się okazać w dłuższej perspektywie premier Donald Tusk, ocenił w rozmowie z PAP prof. Antoni Dudek. Politolog zastrzegł jednak, że obecny konflikt wewnątrz partii wcale nie musi zakończyć się ostatecznym rozłamem.
Kierownictwo PiS podjęło w środę uchwałę zobowiązującą działaczy partii do wystąpienia ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną w ramach ugrupowania, chodzi między innymi o "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego oraz "Po pierwsze Polska" Jacka Sasina.
Rzecznik PiS poinformował, że jeśli ktoś nie zrezygnuje z działalności w takich stowarzyszeniach, wówczas zostanie uruchomiona procedura wykluczenia z partii za pośrednictwem Komitetu Politycznego. Termin na podjęcie decyzji przez każdego parlamentarzystę upływa 23 lipca.
Tego samego dnia Sasin podporządkował się decyzji partii, natomiast Morawiecki podkreślił, że budowa Wielkiej Polski jest i pozostanie celem stowarzyszenia "Rozwój Plus". W czwartek zadeklarował chęć pozostania w PiS, dodając: "To wszystko możliwe tylko razem".
Prof. Dudek przyznał, że nie wie, dlaczego Jarosław Kaczyński postanowił zaostrzyć sprawę akurat w tym momencie, zauważył jednak, że nastąpiło to po zapowiedzi tak zwanego grilla Morawieckiego zaplanowanego na koniec lipca, kolejnego kroku wzmacniającego jego frakcję wewnątrz partii.
"Po kilku miesiącach widać, że nie daje efektu. Prezes zapewne uznał, że trzeba uciec do przodu i zlikwidować frakcje wewnątrz partii" – powiedział historyk i politolog z UKSW, nawiązując do słabnących efektów kampanii Przemysława Czarnka.
Politolog przyznał, że eskalacji konfliktu z Morawieckim spodziewał się dopiero wiosną przyszłego roku, w momencie układania list kandydatów przed wyborami parlamentarnymi.
"Jeśli teraz dojdzie do rozstania, Morawiecki ma praktycznie rok na przygotowanie samodzielnego startu politycznego" – zauważył profesor.
Reklama
"Myślałem, że prezes, ze swoją naturą 'skorpiona politycznego', zachowa kamienną twarz i 'egzekucję' Morawieckiego przesunie o wiele miesięcy. Ale może coś skłoniło prezesa, by wszystko przyspieszyć" – dodał.
Dudek przypomniał, że kilka miesięcy temu Kaczyński oficjalnie zgodził się na istnienie w PiS frakcji Morawieckiego, "ale, jak widać, tylko na pewien czas".
"Prezes taką ma metodę działania politycznego: jeśli jest przymuszany do ustępstw, a w kwietniu ewidentnie był, to na krótko" – skomentował analityk, dodając, że osoby dłużej znające prezesa PiS wiedzą, iż "potrafi powstrzymać swoje ambicje i chęć dominacji na kilka tygodni, góra kilka miesięcy, a później na nowo rozegrać sprawę po swojemu".
Politolog zaznaczył jednak, że nie jest pewne, czy dojdzie do wykluczenia z partii polityków związanych ze stowarzyszeniem Morawieckiego.
"To jest możliwe. Ale możliwe też, że dowiemy się o kolejnej kolacji u Bielana" – powiedział, nawiązując do kwietniowego kompromisu poprzedzonego spotkaniem Morawieckiego z Kaczyńskim u Adama Bielana. Ekspert nie wykluczył, że Kaczyński znowu się wycofa lub będzie próbował przeciągnąć na swoją stronę niektórych działaczy.
"Ten tydzień jest również po to. Na koniec prezes może uznać, że za mało jest tych, którzy postanowią porzucić Morawieckiego" – powiedział profesor.
"Dopóki prezes Kaczyński nie wystąpi na konferencji prasowej i nie powie, że wyklucza Morawieckiego i jego zwolenników z partii, przytaczając ciąg zarzutów, pod których wrażeniem z pewnością będą wszyscy, do tego momentu uważam sprawę za otwartą. Rubikon nie został przekroczony. Moim zdaniem mamy kolejną fazę kryzysu, ale jeszcze bez ostatecznej puenty" – skwitował Dudek, zwracając uwagę na trudne położenie polityków związanych z Morawieckim, zastanawiających się, czy iść z byłym premierem, czy zaufać obietnicom wysłanników Kaczyńskiego.
Politolog przypomniał, że prezes generalnie sprzyja frakcji "maślarzy, Czarnka i innych", jednak Morawieckiego "sam wyhodował". "Bez niego Morawiecki nigdy nie zostałby premierem i nie utrzymałby stanowiska po atakach bardziej prawicowej frakcji w PiS" – zauważył profesor.
Jego zdaniem kluczowa zmiana w relacjach obu polityków nastąpiła po 2023 roku, gdy Morawiecki zaczął się usamodzielniać, po tym jak zadeklarował chęć zastąpienia szefa PiS oraz startu w wyborach prezydenckich w 2025 roku.
"Tam się wydarzyło coś, czego już nie da się skleić. Coś, co prezesa Kaczyńskiego bardzo zdenerwowało i od tego momentu, jak się wydaje, relacje między nimi już się tylko pogarszały" – mówił prof. Dudek.
Zdaniem politologa jedyną korzyścią, jaką osiągnie PiS, będzie to, że partia zacznie funkcjonować dokładnie tak, jak chce tego Kaczyński, czyli jako monolit bez żadnych frakcji, w którym wszyscy słuchają prezesa.
To, jak zauważa ekspert, ideał, na który Kaczyński pracował od lat i który już wcześniej osiągnął, pozbywając się "pyskujących wiceprezesów", takich jak Kazimierz Michał Ujazdowski, Ludwik Dorn czy Paweł Zalewski. Później Jarosław Kaczyński miał już tylko, jak to ujął Dudek, "wiceprezesów klaszczących".
Dudek ocenił, że PiS na ewentualnym rozłamie może więcej stracić niż zyskać, przede wszystkim ze względu na widmo utraty kilku procent poparcia, które mogłaby przejąć potencjalna partia Morawieckiego. Kilkunastoprocentowy PiS musiałby wówczas walczyć z Konfederacją, jednocześnie tracąc do reszty szanse na wyborców centrowych.
"Na prawo natomiast nic nie pozyska, tam już są i Konfederacja, i Korona. Tam nie ma miejsca, co jasno pokazały te miesiące i fiasko misji Czarnka, od kiedy ogłoszono go kandydatem na premiera" – podkreślił Dudek.
Jak zauważa politolog, gdyby doszło do wykluczenia ludzi Morawieckiego z partii, najbardziej może się z tego cieszyć premier Donald Tusk, dla którego w dłuższej perspektywie silna Koalicja Obywatelska oraz peleton kilku partii prawicowych stanowi idealny scenariusz.
"Jeżeli któraś z nich spadnie poniżej progu i jeszcze zdarzy się to np. Lewicy, a PSL też przepadnie, to może się powtórzyć sytuacja z 2015 r., że zwycięska partia, tym razem Koalicja Obywatelska, będzie miała samodzielną większość" – zauważył Dudek, zaznaczając wyraźnie, że nie jest to przesądzone, ale stanowi jeden ze scenariuszy, na który Tusk z pewnością liczy.
Politolog uznał, że nie da się żadnego efektu świeżości w PiS zaoferować z Kaczyńskim jako prezesem, "więc to jest sprawa beznadziejna". Jego zdaniem partia może już liczyć wyłącznie na sentyment wyborców związany z polityką społeczną poprzednich rządów, zwłaszcza wśród najstarszej części elektoratu.
Zdaniem Dudka stowarzyszenie Jacka Sasina "Po pierwsze Polska" powołano z inicjatywy prezesa Kaczyńskiego, by w jakiś sposób zrównoważyć stowarzyszenie Morawieckiego.
"To była kompletna wydmuszka, element operacji, którą prezes przygotowywał na czas egzekucji stowarzyszenia 'Rozwój Plus'" – skomentował analityk. "'Po pierwsze Polska' powstało po to, by pokazać, że Sasin jest zdyscyplinowany, a krnąbrny Morawiecki nie" – mówił. Na zakończenie ekspert zwrócił uwagę, że prezes PiS przy pożegnaniach bywa bardzo brutalny, co wszyscy pamiętają z różnych jego rozstań z kolejnymi koalicjantami i sojusznikami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze