Karol Nawrocki zrobił coś, czego wielu po nim nie oczekiwało — powołał Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego, mimo wyraźnego i publicznego sprzeciwu Jarosława Kaczyńskiego. Decyzja natychmiast wywołała poruszenie po prawej stronie sceny politycznej. Kaczyński jeszcze przed ogłoszeniem nominacji napisał w mediach społecznościowych: „Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego".
Chodziło o udział Kapińskiego w sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy z 2000 roku — sędzia był wówczas częścią składu, który uznał autentyczność oświadczenia byłego prezydenta, co zaprzeczało tezom o jego rzekomej współpracy z komunistyczną bezpieką. Nawrocki zignorował ten sprzeciw i podjął własną decyzję.
Reakcje były gwałtowne. Były szef BBN Sławomir Cenckiewicz nie gryzł się w język. „Karolu, popełniłeś straszny błąd" — napisał, oskarżając jednocześnie o „piramidalne kłamstwo" i wzywając do „napiętnowania" decyzji prezydenta.
Historyk i politolog prof. Antoni Dudek patrzy na tę sytuację znacznie spokojniej i przez szerszy pryzmat. W rozmowie z „Faktem" wyjaśnił, czym Nawrocki kierował się przy tej nominacji: „Dla Nawrockiego i jego doradców ważne jest, że Kapiński w ostatnim czasie popierał prawicę w sporach o wymiar sprawiedliwości — na przykład wydając wyrok w sprawie prokuratora krajowego Barskiego i orzekając, że to on jest legalnym prokuratorem krajowym.
Mówiąc krótko: w bieżących sprawach okazał się grać po stronie PiS i prawicy". Przeszłość ustąpiła miejsca teraźniejszości.
Prof. Dudek zwraca uwagę na coś, co może być kluczem do zrozumienia całej sprawy — przepaść pokoleniową i odmienne hierarchie wartości. Nawrocki reprezentuje generację, dla której spory z lat 90. i początku XXI wieku to historia, nie żywa polityka. Kaczyński i Cenckiewicz pozostają więźniami tamtych konfliktów.
„To pokazuje, że sprawy z odległej przeszłości dla Nawrockiego nie mają już znaczenia, najważniejsze są bieżące wydarzenia. Natomiast Kaczyński wciąż skupia się na dawnych konfliktach — tu leży sedno tej sprawy" — ocenia prof. Dudek.
Reklama
Ekspert zauważa przy tym, że Cenckiewicz, choć pokoleniowo bliższy Nawrockiemu, w sprawie Wałęsy odegrał zbyt istotną rolę osobistą, żeby teraz stanąć po jego stronie.
Dla prof. Dudka ta nominacja to nie pojedynczy epizod, lecz sygnał głębszej zmiany. Ścisła zależność Nawrockiego od Kaczyńskiego — choćby tylko wizerunkowa — właśnie się skończyła.
„W jakimś sensie to symboliczny koniec takiej ścisłej zależności, której być może nie było, ale wielu wierzyło, że Nawrocki jest człowiekiem całkowicie zależnym od Kaczyńskiego. Teraz mają dowód, że tak nie jest i ten proces będzie postępował" — mówi historyk.
Reklama
Idzie jeszcze dalej w swojej diagnozie: „Nawrocki chce być przywódcą całej prawicy, ale żeby nim być, najpierw musi zepchnąć dotychczasowego lidera, czyli Kaczyńskiego, na margines. Ten proces właśnie się zaczyna". Katastrofy politycznej prof. Dudek nie przewiduje — ale zmianę układu sił uważa za nieuchronną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze