Reklama

Sondaż IBRiS: Polacy coraz bardziej przeciwni wysyłaniu broni Ukrainie


Poparcie Polaków dla wysyłania broni Ukrainie właśnie przestało być oczywistością. Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" wynika, że za dalszym wsparciem militarnym Kijowa opowiada się już tylko nieco ponad połowa z nas, a różnica między zwolennikami a przeciwnikami stopniała do kilku punktów. Trzy lata temu takie pytanie w ogóle nie miało sensu, bo odpowiedź była niemal jednomyślna. Dziś naród jest w tej sprawie rozcięty niemal na pół.


Przejdźmy do konkretów, bo one mówią wszystko. Za tym, żeby Polska nadal zbroiła Ukrainę w jej wojnie z Rosją, opowiada się wciąż większość badanych, bo 52,2 procent. Za to przeciwnego zdania jest az 45,2 procent, a jedynie 2,5 procent nie potrafi się określić.

Liczby, które pokazują pęknięcie

Ale najważniejsza jest nie sama przewaga zwolenników, lecz to, co kryje się pod spodem. Bo poparcie jest miękkie, a sprzeciw twardy. Zdecydowanie za dalszą pomocą jest 22,6 procent Polaków. Zdecydowanie przeciw jest 23,7 procent. Innymi słowy, twardych przeciwników zbrojenia Ukrainy jest już w Polsce więcej niż zdecydowanych zwolenników. To jest sygnał, którego nie wolno lekceważyć.

Reklama

Sondaż pokazuje też dokładny portret tych, którzy nie chcą już wysyłać broni na wschód. I ten portret jest politycznie jednoznaczny. Wśród przeciwników pomocy dominują wyborcy opozycji, głównie PiS, Konfederacji i Razem, których jest w tej grupie 64 procent.

Tuż za nimi są ci, którzy w ogóle nie chodzą na wybory, a stanowią oni zdecydowana więksość czyli 55 procent. To przeważnie ludzie po trzydziestce, mieszkańcy wsi, osoby z wykształceniem podstawowym lub zawodowym. Łączy ich jeszcze jedno. Większość z nich nie potrafi określić własnych poglądów politycznych, a wiedzę o świecie czerpie głównie z mediów społecznościowych. To właśnie tam, w sieci, od miesięcy narasta zmęczenie wojną i niechęć do Ukraińców.

Reklama

Skąd ta zmiana

Żeby zrozumieć, dlaczego nastroje tak się przesunęły, trzeba spojrzeć na ostatnie tygodnie. Bo ten sondaż nie powstał w próżni. Najpierw prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek wojskowych imię odwołujące się do UPA, co w Polsce odebrano jako policzek i co zaostrzyło spór o pamięć o rzezi wołyńskiej.

W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. A na to wszystko nałożyła się awantura o przekazanie Ukrainie pięciu pocisków do systemów Patriot, którą PiS i Konfederacja natychmiast wykorzystały, przekonując, że rząd pozbywa się uzbrojenia potrzebnego samej Polsce.

Reklama

Rząd tłumaczył, że pociski przekazano w porozumieniu z NATO i za wiedzą Stanów Zjednoczonych, a wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przypominał prostą prawdę, że każda rosyjska rakieta, która spadnie na Ukrainę, nie spadnie na Polskę. Ale w wojnie na emocje takie argumenty przegrywają z prostym hasłem nie oddawajmy naszej broni.

Co z tego wynika

Wniosek z badania IBRiS jest gorzki, ale trzeba go postawić wprost. Rosyjska narracja o zmęczeniu Polaków wojną powoli przynosi efekty. Nie chodzi o to, że połowa kraju nagle pokochała Kreml. Chodzi o to, że trzy lata wojny, spory historyczne i codzienny szum w mediach społecznościowych zrobiły swoje. Solidarność, która w 2022 roku była odruchem serca, dziś stała się przedmiotem politycznego sporu.

Reklama

I to jest realne zwycięstwo Moskwy, osiągnięte bez jednego wystrzału na polskiej ziemi. Bo Rosji nie trzeba, żebyśmy ją pokochali. Wystarczy, żebyśmy przestali pomagać tym, którzy ją powstrzymują. A sondaż pokazuje, że jesteśmy tej granicy niebezpiecznie blisko.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 16/07/2026 08:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości