Sprawa, która przez lata toczyła się głównie na salach sądowych i w cieniu polityki, wraca z nową siłą. Prokurator generalny Waldemar Żurek skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu wiceministrowi spraw zagranicznych i posłowi PSL Władysławowi Teofilowi Bartoszewskiemu. Chodzi o podejrzenie przywłaszczenia znacznych środków finansowych oraz nieruchomości, a także działania, które – zdaniem śledczych – mogły utrudniać wykonanie przyszłego orzeczenia sądu.
To jedna z trzech spraw, w których Prokuratura Krajowa wystąpiła w ostatnich dniach do Sejmu o zgodę na pociągnięcie parlamentarzystów do odpowiedzialności karnej. W przypadku Bartoszewskiego śledztwo ma jednak wyjątkowo długą historię i dotyczy majątku liczonego w milionach złotych.
Śledztwo rozpoczęło się po zawiadomieniu Fundacji Zbiorów im. Ciechanowieckich przy Zamku Królewskim w Warszawie. Według prokuratury istnieje uzasadnione podejrzenie, że powierzono Bartoszewskiemu znaczne środki finansowe, za które zakupiono mieszkania, a następnie doszło do ich przywłaszczenia. Dodatkowo śledczy badają, czy część majątku nie została zbyta lub darowana po to, aby uniemożliwić wykonanie spodziewanego wyroku sądu.
Korzenie całej historii sięgają początku lat dwutysięcznych. Andrzej Ciechanowiecki – wybitny historyk sztuki, kolekcjoner i ojciec chrzestny Władysława Teofila Bartoszewskiego – miał powierzyć mu zarządzanie częścią swojego majątku oraz środków fundacji.
Za te pieniądze kupiono m.in. trzy luksusowe apartamenty w Warszawie. Przez lata Ciechanowiecki był przekonany, że nieruchomości należą do fundacji lub pozostają pod jego kontrolą. Później okazało się jednak, że formalnym właścicielem była spółka związana z Bartoszewskim i jego żoną. To właśnie ten moment stał się początkiem wieloletniego sporu sądowego.
Sprawa była już przedmiotem postępowania cywilnego. W marcu 2024 roku zapadł nieprawomocny wyrok, zgodnie z którym Bartoszewski ma zwrócić fundacji majątek o łącznej wartości, która przekraczała 13 mln zł wraz z należnymi, ustawowymi odsetkami.
Orzeczenie nie jest prawomocne, a polityk od początku nie zgadza się z zarzutami i utrzymuje, że sprawa ma charakter polityczny. Teraz śledztwo wchodzi jednak na zupełnie inny poziom. Prokuratura chce postawić wiceministrowi zarzuty karne. Do tego potrzebna jest zgoda Sejmu na uchylenie immunitetu. Pyanie brzmi: czy PSL nadal będzie utrzymywał na tym uwikłanym w afere polityku swój parasol ochronny?
Wniosek trafił już do marszałka Sejmu. Jeśli izba wyrazi zgodę, śledczy będą mogli formalnie przedstawić Bartoszewskiemu zarzuty dotyczące przywłaszczenia powierzonego mienia oraz działań mających udaremnić wykonanie przyszłego orzeczenia sądu.
Prokuratura podkreśla, że sprawa nie ma związku z wykonywaniem mandatu poselskiego, lecz dotyczy zdarzeń sprzed objęcia obecnych funkcji publicznych. Dla wiceszefa MSZ będzie to jeden z najpoważniejszych testów politycznych od początku obecnej kadencji. O tym, czy immunitet zostanie uchylony, zdecydują posłowie w głosowaniu sejmowym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze