Reklama

Marian Banaś oskarżony. Szef NIK z nadania PiS


Człowiek, który miał stać na straży państwowej kasy jako prezes Najwyższej Izby Kontroli i minister finansów, sam usłyszał akt oskarżenia. Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do sądu w Krakowie zarzuty wobec Mariana Banasia. Były szef NIK, dziś kandydat na prezydenta Krakowa, miał nakłaniać urzędników skarbówki, by zdradzili mu, co służby na niego szykują. Innymi słowy, strażnik jest oskarżony o granie w systemie, którego miał pilnować.


Zacznijmy od zarzutów, bo są wymowne. Według prokuratury Banaś, gdy sam był prześwietlany przez służby, miał nakłaniać zaufanych współpracowników, by wyciągali dla niego informacje objęte tajemnicą skarbową. Jednym z nich był Tadeusz G., ówczesny dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Krakowie, który, jak podała prokuratura, przyznał się do bezprawnego ujawniania Banasiowi informacji.

Oprócz szefa IAS drugą postacią jest Beata O., była dyrektorka delegatury NIK w Warszawie, a więc podwładna Banasia. Jak ustalili śledczy, na jego polecenie miała umówić się w grudniu 2021 roku z ówczesną szefową Krajowej Administracji Skarbowej i nakłaniać ją, by zdradziła, co służby mają na Banasia. Miała też próbować doprowadzić do zawieszenia prowadzonego wobec niego postępowania celno-skarbowego. Wszystkim oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności.

Reklama

Kamienica, półświatek i rzeźba od piramidy

Żeby zrozumieć, przed czym Banaś miał się tak bronić, trzeba cofnąć się do sedna całej sprawy. Śledztwo, prowadzone od 2019 roku, zainicjowały zawiadomienia CBA, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz grupy posłów Koalicji Obywatelskiej. A jego początkiem były oświadczenia majątkowe.

Kontrola CBA wykazała, że Banaś miał złożyć 10 fałszywych oświadczeń majątkowych w latach 2015-2019, zaniżając swój majątek nawet o ponad 550 tysięcy złotych. Do tego dochodzi słynna krakowska kamienica, którą, jak ujawnił Superwizjer TVN24, wynajmował tanio osobom powiązanym z krakowskim półświatkiem, a przychody z dzierżawy miał zaniżać, przez co Skarb Państwa stracił ponad 50 tysięcy złotych podatku.

Reklama

Śledczy ustalili też, że mimo ośmiu rachunków bankowych rozliczał się głównie w gotówce, poza wiedzą fiskusa. Jest i wątek, który brzmi jak political fiction. Jako wiceminister finansów i szef celników Banaś kupił za 68 tysięcy złotych rzeźbę, a właściwie certyfikat jej posiadania, od galerii, która okazała się piramidą finansową i którą rozpracowywały jego własne służby. Gdy inni klienci tracili pieniądze, on odzyskał wkład, a do tego zarobił 10 tysięcy złotych.

Kogo PiS posadziło na straży państwa

I tu dochodzimy do sedna, którego dziś Prawo i Sprawiedliwość bardzo nie chce pamiętać. Bo to właśnie PiS uczynił Mariana Banasia jednym z filarów swojego państwa. To za rządów tej partii został szefem Służby Celnej, potem Krajowej Administracji Skarbowej, następnie ministrem finansów, a w 2019 roku PiS wyniósł go na fotel prezesa Najwyższej Izby Kontroli czyli instytucji, która ma pilnować, jak wydawane są publiczne pieniądze.

Reklama

To jest gorzka lekcja o partyjnych nominacjach. Człowiek z kamienicą wynajmowaną półświatkowi i dziesięcioma spornymi oświadczeniami majątkowymi został przez PiS namaszczony na najwyższego kontrolera państwa. A gdy Banaś przestał być wobec partii uległy i NIK zaczął prześwietlać rządzących, ci sami politycy, którzy go wynieśli, nagle odkryli, że jest, jak mówił Jacek Sasin, osobą kompromitującą instytucję.

Banaś: to nagonka polityczna, zarzuty dla syna i synowej za wyłudzenia

Marian Banaś konsekwentnie nie przyznaje się do żadnego z zarzutów. Twierdzi, że cała sprawa to, jak to ujął, nagonka polityczna, którą rozkręciła poprzednia władza czyli PiS. Zapowiedział, że będzie bronił swojego dobrego imienia oraz rodziny, a jego obrońca podkreśla, że nie zastosowano wobec niego żadnych środków zapobiegawczych.

Reklama

Warto dodać, że sprawa ma też drugie dno rodzinne. Zarzuty w tym samym śledztwie usłyszeli również syn Banasia Jakub i synowa Agnieszka, między innymi w związku z podejrzeniem wyłudzenia około 120 tysięcy złotych z funduszu na renowację zabytków Krakowa oraz blisko 80 tysięcy złotych podatku VAT. Oni także nie przyznają się do winy.

O winie Mariana Banasia zdecyduje sąd, ale sam fakt, że były minister finansów i prezes NIK zasiada na ławie oskarżonych, jest miażdżącą oceną pewnej epoki. Bo to nie opozycja wymyśliła kamienicę wynajmowaną półświatkowi ani rzeźbę od piramidy finansowej. To wszystko działo się wtedy, gdy Banaś piął się po szczeblach kariery z nadania jednej partii. I dziś ta sama partia, która zrobiła z niego strażnika państwa, udaje, że nigdy go nie znała.

Reklama

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 10/07/2026 11:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości