To może być jedna z najważniejszych decyzji Kościoła w Polsce od lat i zarazem jedna z najbardziej niewygodnych dla samej instytucji. Metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś powołał specjalną komisję, która ma zbadać przypadki wykorzystywania seksualnego osób dorosłych, znajdujących się w sytuacji bezbronności lub zależności na terenie archidiecezji krakowskiej. Sam zakres czasowy tej decyzji sprawia jednak, że sprawa wykracza daleko poza bieżące problemy Kościoła.
Komisja ma analizować dokumenty i zdarzenia od 1945 roku do dziś. To oznacza, że obejmie również okres, gdy archidiecezją krakowską kierował Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. I właśnie ten fakt może nadać całej sprawie historyczny ciężar, jakiego w polskim Kościele dotąd nie było. To już nie jest wyłącznie pytanie o pojedyncze przypadki, a o cały system.
Powołany przez kardynała Rysia zespół otrzymał nazwę Wysłuchanie i wyjaśnienie. Jak wynika z oficjalnego komunikatu archidiecezji, jego celem jest zbadanie przypadków wykorzystywania seksualnego dorosłych, którzy znajdowali się w relacji zależności lub bezbronności wobec przedstawicieli Kościoła instytucjonalnego. Komisja ma charakter historyczny, ale jednocześnie ma pracować w oparciu o współczesną wiedzę psychologiczną i normy prawa kanonicznego.
To istotne, bo dotąd większość kościelnych postępowań koncentrowała się na osobach małoletnich. Tym razem punkt ciężkości przesunięto na dorosłych, którzy z racji swojej sytuacji, relacji zależności czy pozycji wobec duchownych również mogli być ofiarami przemocy lub nadużyć. To poszerzenie perspektywy i jednocześnie bardzo ważny sygnał.
Najważniejszą częścią pracy komisji ma być analiza archiwów. Chodzi przede wszystkim o Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, ale nie tylko. To właśnie tam znajdują się dokumenty obejmujące kolejne dekady funkcjonowania archidiecezji.
Komisja ma zajmować się przede wszystkim sprawami, których nie da się już prowadzić formalnie, bo sprawcy nie żyją albo czyny uległy przedawnieniu. To oznacza jedno: nie chodzi tu wyłącznie o wymiar prawny, ale o prawdę historyczną, a ta bywa dla instytucji znacznie bardziej bolesna niż wyrok.
I właśnie tu zaczyna się najtrudniejszy politycznie i symbolicznie wątek. Karol Wojtyła był metropolitą krakowskim w latach 1964–1978. Jeśli komisja ma badać przypadki od 1945 roku, siłą rzeczy jej prace mogą objąć także ten okres. To jeszcze nie oznacza automatycznie zarzutów wobec Wojtyły, ale możliwość badania decyzji personalnych, reakcji na zgłoszenia, sposobu przenoszenia księży i mechanizmów funkcjonowania kurii w tamtych latach.
A to właśnie ten obszar od kilku lat budzi największe emocje, ponieważ po publikacjach medialnych i dokumentach historycznych pojawiały się już pytania o to, czy jako arcybiskup krakowski Wojtyła miał wiedzę o przypadkach nadużyć i jak na nie reagował.
Dotąd Kościół w Polsce bardzo ostrożnie podchodził do tego tematu, ale teraz po raz pierwszy może zostać on formalnie dotknięty przez komisję działającą wewnątrz samej archidiecezji. I to jest naprawdę moment przełomowy. Pytanie czy ludzie otaczający Jana pawła II kultem przyjmą prawdę, jakakolwiek by ona nie była czy też zacznie sie zamiatanie niewygodnych tematów pod dywan?
Według komunikatu kardynał Ryś zagwarantował członkom komisji pełny dostęp do archiwów oraz zobowiązał się do nieingerowania w ich ustalenia i wnioski. To ważne, bo właśnie niezależność takich gremiów była dotąd jednym z najczęściej podnoszonych problemów w podobnych sprawach.
Na czele komisji stanął dr Marek Lasota. W jej skład weszli także dr Aleksandra Brzemia-Bonarek, dr Jacek Prusak SJ oraz dziennikarz i badacz Piotr Litka, od lat zajmujący się tematyką nadużyć w Kościele. To skład, który pokazuje, że archidiecezja nie chce ograniczać się do wewnętrznej kościelnej narracji. Zastanawiam się tylko, jak daleko komisja będzie gotowa pójść w swoich ustaleniach.
Efektem prac komisji ma być publiczny raport. Dokument ma zawierać zarówno ustalenia, jak i rekomendacje dotyczące dalszych działań ochronnych wobec osób narażonych na wykorzystanie. Jeśli komisja rzeczywiście sięgnie głęboko w archiwa i opublikuje pełny obraz mechanizmów, które przez dekady działały w Kościele, może to być jeden z najmocniejszych raportów w historii polskiego episkopatu.
Zwłaszcza jeśli pojawią się tam wątki sięgające czasów Karola Wojtyły. A wtedy nie będzie już chodziło wyłącznie o Kraków, bo przecież to jeden z najważniejszych symboli polskiego Kościoła, którego pomniki obrastają skwery i ulice w większoći polskich miast i miasteczek, podobnie jak niegdyś w ZSRR pomniki Józefa Stalina.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze