Reklama

Trzaskowski broni się ws. Szpitala Południowego i Kacprzyka


Czwartkowa sesja Rady Warszawy miała być sądnym dniem prezydenta. Opozycja szykowała wnioski o dymisje, zbiórkę podpisów pod jego odwołanie i mocne słowa, a formalną stawką było absolutorium za 2025 rok. Tymczasem zamiast politycznej egzekucji zobaczyliśmy prezydenta, który postawił na chłodny, proceduralny ton. Rafał Trzaskowski tłumaczył krok po kroku, że reagował jako pierwszy, ale jednocześnie zaapelował, by w całej awanturze nie zniszczyć szpitala. To strategia, która odróżnia go od reszty politycznego zgiełku wokół afery.


Zacznijmy od tego, co formalnie było najważniejsze, a w praktyce przesądzone. Głosowanie nad absolutorium i wotum zaufania to w warszawskiej radzie czysta arytmetyka. Koalicja Obywatelska ma 36 z 60 mandatów, czyli samodzielną większość, a do przyjęcia uchwały potrzeba 31 głosów. Wynik był więc znany jeszcze przed pierwszym przemówieniem.

Owszem, warszawska Nowa Lewica zapowiedziała głos przeciw absolutorium, a do sprzeciwu dołączyły kluby PiS, Miasta Jest Nasze i Wspólne Jutro. Brzmi to jak wspólny front, ale wobec 36 głosów KO jest to gest polityczny, a nie realne zagrożenie. Sprzeciw Lewicy, choć dla rządzącej w kraju koalicji niezręczny, nie zmienia matematyki. Trzaskowski mógł więc wejść na mównicę bez obawy o stołek, i ten komfort było słychać w tonie jego wystąpienia.

Reklama

Nie niszczmy szpitala. Prezydent stawia na fakty, nie na nazwiska

I tu dochodzimy do sedna, które odróżnia wystąpienie Trzaskowskiego od reszty narracji wokół afery. Prezydent nie wskazywał winnych palcem, nie deprecjonował sygnalisty, lecz mówił o procedurach i faktach. Zaznaczył, że nie wie, dlaczego były ordynator zgłosił swoje obawy tak późno, ale od razu ostrzegł przed zbiorową odpowiedzialnością.

Nie możemy podważać reputacji całej placówki i wszystkich osób, które w niej pracują. Wyciągajmy konsekwencje, rozliczajmy nieprawidłowości, ale nie niszczmy szpitala

Reklama

— mówił prezydent. W innym fragmencie postawił sprawę jasno:

Tu chodzi o jasne ustalenie faktów. Czy opisywane przez byłego ordynatora szpitala sytuacje miały miejsce. Tam gdzie audyt pokazuje nieprawidłowości, będą konsekwencji.

Trzaskowski nie cofał się przy tym przed twardym językiem wobec samego mechanizmu nieprawidłowości.

To musi zostać wyjaśnione do spodu, bez żadnych ale, bez zamiatania czegokolwiek pod dywan, bez ochrony kogokolwiek ze względu na funkcje, znajomości czy też polityczne powiązania. Jeżeli te zarzuty się potwierdzą, osoby odpowiedzialne, wszystkie osoby odpowiedzialne muszą ponieść konsekwencje

Reklama

— wyjaśniał Rafał Trzaskowski.

Salonik VIP to samowolny mechanizm Kacprzyka

Najwięcej emocji budził wątek osławionego saloniku VIP, w którym według doniesień politycy KO mieli być przyjmowani poza kolejką. Tu prezydent przedstawił wersję ratusza opartą na dotychczasowych ustaleniach audytu.

Według dotychczasowych ustaleń nie było żadnego formalnego pokoju VIP na SOR w Szpitalu Południowym

— oświadczył.

Trzaskowski wyjaśnił, że badany lokal to w rzeczywistości pomieszczenie należące do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa, do którego dostęp miał Dawid Kacprzyk.

Reklama

Z dotychczasowych informacji wynika, że miało być wykorzystywane samowolnie. Był to najprawdopodobniej samowolny mechanizm stworzony poza standardowymi procedurami

— mówił prezydent. To istotne przesunięcie akcentu, bo zamiast zinstytucjonalizowanego przywileju dla partyjnych kolegów rysuje się obraz indywidualnego nadużycia jednego człowieka. Prezydent zapowiedział przy tym, że jeśli ktoś powoływał się na wpływy, by omijać standardowe procedury i budować swoją pozycję, zostanie to rozliczone.

Reklama

Chronologia jako tarcza. Moja reakcja była szybka i konkretna

Rdzeniem obrony Trzaskowskiego była dokładna chronologia jego działań, którą wyłożył radnym krok po kroku. Jak przypomniał, 8 czerwca Kacprzyk złożył oświadczenie majątkowe, dwa dni później pojawił się pierwszy publiczny wpis dziennikarza Patryka Słowika, a już 11 czerwca prezydent zlecił audyt w Szpitalu Południowym i wszystkich miejskich SOR-ach.

Audyt ruszył 15 czerwca, a 17 czerwca dał pierwsze ustalenia. W efekcie szpital rozwiązał umowy z Kacprzykiem i skierował zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu oszustwa, a 18 czerwca prezydent odwołał zarząd placówki.

Reklama

Po pierwsze, moja reakcja była szybka i konkretna

— podsumował Trzaskowski. Wątek pieniędzy także wpisał w tę narrację: skoro po audycie trzeba było korygować 33 faktury i odzyskać od lekarza pół miliona złotych, to znaczy, że system kontroli rozliczeń w szpitalu nie zadziałał tak, jak powinien, i dlatego zapadła decyzja o odwołaniu zarządu. Co do zarzutu, że wiedział o nieprawidłowościach wcześniej, prezydent był stanowczy: urząd nie znalazł żadnego formalnego pisma ani zgłoszenia w sprawie Kacprzyka, a marcowa kontrola wojewody nie wykazała istotnych problemów w organizacji pracy SOR.

Reklama

Nie miałem takiej wiedzy

— oświadczył.

PiS celuje w zastępców, prezydent się nie odgryza

Opozycja doskonale wiedziała, że prezydenta nie odwoła, więc skupiła ogień na jego zastępcach. Przewodniczący klubu PiS Dariusz Figura złożył wniosek o wprowadzenie do porządku obrad stanowiska o odwołanie wiceprezydentki Renaty Kaznowskiej, odpowiedzialnej za ochronę zdrowia, argumentując, że nie ma zgody na obarczanie odpowiedzialnością wyłącznie urzędników niższego szczebla.

Posypały się też żądania dymisji kolejnych zastępców, Tomasza Menciny i Aldony Machnowskiej-Góry, oraz wnioski o odwołanie przewodniczącej rady Ewy Malinowskiej-Grupińskiej i wiceprzewodniczącej Ewy Janczar. Ta ostatnia sprawa pokazała temperaturę obrad.

Reklama

Radny Piotr Szyszko zarzucił Malinowskiej-Grupińskiej, że była beneficjentką saloniku VIP, ale obiecał wycofać wniosek, jeśli publicznie temu zaprzeczy. Przewodnicząca odpowiedziała stanowczo, że nigdy nie była w żadnym saloniku, a o jego istnieniu dowiedziała się z doniesień prasowych. W sprawie Kaznowskiej argument opozycji ma zresztą słaby punkt, bo nadzór właścicielski nad spółkami miejskimi, a taką jest Szpital Południowy, spoczywa na innym zastępcy prezydenta, nie na niej.

Własna ścieżka, czyli polityczny rachunek Trzaskowskiego

Z tej sesji wyłania się obraz prezydenta, który prowadzi grę osobno, nie tylko wobec opozycji, lecz także wobec własnego obozu. Podczas gdy wokół afery narastał ostry język, a wiarygodność doktora Jędrzejewskiego publicznie podważał choćby premier Donald Tusk, Trzaskowski konsekwentnie mówił o audycie, procedurach i konsekwencjach.

Reklama

Nie próbował zniszczyć człowieka, który ujawnił sprawę, ani przekreślić całej placówki. To świadomy wybór, bo atak na sygnalistę bywa pułapką, w której łatwo wyjść na tego, kto ma coś do ukrycia. Absolutorium prezydent dostał, bo musiał je dostać przy 36 głosach KO.

Ale prawdziwą stawką nie był jeden wynik w radzie, lecz wizerunek. W sprawie, w której łatwo o histerię i szukanie kozłów ofiarnych, stonowany i rzeczowy ton wyróżnia się na tle politycznego zgiełku. Czy ta strategia okaże się skuteczna, zależy od tego, co ustali prokuratura, między innymi w kwestii, czy i kiedy ratusz wiedział o nieprawidłowościach. Na razie jednak Trzaskowski pokazał, że rozumie różnicę między obroną a atakiem, a w kryzysie to właśnie spokój bywa najskuteczniejszą bronią.

Reklama

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 25/06/2026 15:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości