Reklama

Rozmowy Sikorski-Sybiha. Kijów szuka kompromisu z Polską


W Warszawie ma dojść dziś do spotkania wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Andrijem Sybihą. Potwierdził to rzecznik polskiego resortu dyplomacji, Maciej Wewiór. Spotkanie odbywa się w kluczowym momencie, bo relacje obu państw przechodzą jeden z najpoważniejszych kryzysów od lat, a strona ukraińska, jak wynika z doniesień, przyjeżdża z konkretną propozycją załagodzenia sporu.


Oficjalnie tematy rozmowy brzmią rutynowo, bo jak przekazał rzecznik MSZ, ministrowie mają rozmawiać o relacjach dwustronnych oraz o sytuacji na froncie, czyli o rosyjskiej agresji i broniącej się Ukrainie. Ale prawdziwa stawka tego spotkania jest inna, i wszyscy o niej wiedzą.

Z czym przyjeżdża ukraiński minister

Andrij Sybiha ma przywieźć do Warszawy propozycję kompromisu w drażliwym sporze historycznym. Chodzi o wprowadzenie do ukraińskiego Panteonu Narodowego generała Marka Bezruczki, dowódcy armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. To postać nieprzypadkowa, bo Bezruczko to symbol polsko-ukraińskiego braterstwa broni.

Reklama

W 1920 roku, podczas wojny z bolszewikami, dowodził obroną Zamościa, walcząc ramię w ramię z Polakami. Dla Warszawy byłby to gest czytelny, czyli sygnał, że Kijów chce budować wspólną pamięć na tym, co łączy, a nie na tym, co dzieli. Trzeba jednak zaznaczyć, że źródła dyplomatyczne studzą emocje, bo nieoficjalnie nie było wprost mowy, że to właśnie ten temat zdominuje rozmowy.

Zełenski łagodzi ton

Zmianę atmosfery widać także w słowach samego prezydenta Ukrainy, i to zmianę wartą odnotowania. Jeszcze kilka dni temu Wołodymyr Zełenski mówił twardo, że Ukrainie

Reklama

nikt i nigdy nie będzie nakazywał, jak żyć, jakich bohaterów szanować.

W środę, pytany w Dublinie, brzmiał już zupełnie inaczej. Prezydent podkreślił, że Polskę i Ukrainę łączy historia, i przypomniał, że oba kraje, jak większość w Europie, miały w przeszłości trudne momenty. Położył jednak nacisk na teraźniejszość.

Mamy do czynienia z jednym agresorem, musimy myśleć o bezpieczeństwie

- mówił. I dodał pojednawczo, że jeśli są pytania, to znajdą się na nie odpowiedzi, a Ukraina jest na to gotowa, bo oba narody to

Reklama

silni sąsiedzi i dobrzy przyjaciele.

Ten wyraźnie łagodniejszy ton sugeruje, że Kijów dostrzegł, jak wiele ma do stracenia w relacjach z jednym z najważniejszych sojuszników.

O co właściwie toczy się spór

Żeby zrozumieć wagę piątkowego spotkania, trzeba przypomnieć, co doprowadziło do kryzysu, bo spór narastał od tygodni. Jego osią jest ukraińskie upamiętnianie Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zapalnikiem stało się nadanie przez prezydenta Zełenskiego jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA, a także przyjęta w środę przez Radę Najwyższą ustawa o Panteonie Narodowym, która dopuszcza wpisanie doń postaci związanych z UPA i OUN.

Reklama

Dla Polski to kwestia najwyższej wagi i nie sposób jej pomijać. Według polskich historyków w lipcu 1943 roku oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu. Wydarzenia te, których kulminacja przypadła na tak zwaną krwawą niedzielę, Polska uznaje za ludobójstwo, a za sprawców uważa się Organizację Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowaną jej UPA.

Tu leży sedno różnicy w pamięci obu narodów. Polska mówi wprost o ludobójstwie na ludności polskiej, podczas gdy wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje tamte wydarzenia jako element szerszego konfliktu, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. W ukraińskiej pamięci OUN i UPA bywają zaś postrzegane jako symbol walki o niepodległość i oporu przeciw Związkowi Sowieckiemu. To zderzenie dwóch narracji, które od lat wraca jak bumerang.

Reklama

Wojna orderów czyli jak daleko zaszedł kryzys

Skala ostatniego kryzysu najlepiej widać po bezprecedensowej wymianie gestów, która przetoczyła się przez oba kraje pod koniec czerwca. Decyzja Zełenskiego o uhonorowaniu UPA wywołała w Polsce falę krytyki ponad podziałami, bo negatywnie ocenili ją zarówno premier Donald Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i politycy opozycji.

Punktem zapalnym stała się reakcja prezydenta Karola Nawrockiego, który 19 czerwca odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego. Dzień później ukraiński prezydent odesłał order do Warszawy przesyłką kurierską, co odczytano jako gest chłodny i wymowny. Potem ruszyła prawdziwa lawina.

Reklama

Masowe zwroty odznaczeń

Orderu Orła Białego zrzekli się byli prezydenci Ukrainy, Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko. Innych polskich odznaczeń zrzekli się czołowi ukraińscy urzędnicy, w tym sam Andrij Sybiha, który teraz przyjeżdża do Warszawy. Po polskiej stronie zareagował prezes PiS .

Jarosław Kaczyński zapowiedział zwrot ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego, a w jego ślady poszli kolejni politycy tej partii. Doszło więc do sytuacji, w której dwa sojusznicze narody, stojące wobec wspólnego zagrożenia ze strony Rosji, obrzuciły się nawzajem zwróconymi odznaczeniami.

Reklama

Dlaczego to spotkanie jest tak ważne

Na koniec warto spojrzeć na piątkowe rozmowy w szerszej perspektywie, bo stawka wykracza daleko poza symbolikę orderów. Sam Zełenski, pytany w Dublinie, przyznał wprost, że obawia się, czy konflikt z Polską nie zaszkodzi ukraińskiemu procesowi akcesyjnemu do Unii Europejskiej. I tu tkwi klucz do zrozumienia ukraińskiej zmiany tonu.

Polska jest bowiem dla Ukrainy nie tylko sąsiadem, ale i jednym z najważniejszych adwokatów jej członkostwa w Unii oraz kluczowym korytarzem pomocy wojskowej i humanitarnej. Kijów, uwikłany w wyniszczającą wojnę z Rosją, nie może sobie pozwolić na trwały konflikt z Warszawą.

Reklama

Dlatego piątkowe spotkanie, choć dotyczy z pozoru jednego generała i jednego panteonu, jest w istocie próbą sprawdzenia, czy da się oddzielić bolesną historię od wspólnej przyszłości. Dla Polski oznacza to jasne oczekiwanie szacunku dla pamięci ofiar Wołynia. Dla Ukrainy próbę pogodzenia własnej pamięci narodowej z wymogami sojuszu. Dziś okaże się czy obie strony są gotowe wykonać krok w stronę kompromisu, czy spór o przeszłość będzie dalej ciążył nad teraźniejszością.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 03/07/2026 10:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości