Reklama

Dług Polski podwoił się w kilka lat. Kto za to odpowiada?


Są liczby tak wielkie, że przestają robić wrażenie, bo umysł nie potrafi ich objąć. Dwa biliony sto trzydzieści pięć miliardów złotych. Tyle na koniec maja 2026 roku wynosił dług Skarbu Państwa, i z każdym miesiącem pęcznieje o kolejne kilkadziesiąt miliardów. Bądźmy uczciwi na starcie, bo bez tego cała reszta byłaby propagandą. Dziś finanse państwa są w kiepskim stanie. Ale kluczowe pytanie brzmi inaczej. Kiedy ruszyła ta lawina i kto rozpędził dług do prędkości, przy której coraz trudniej go zatrzymać? Odpowiedź kryje się w twardych liczbach Ministerstwa Finansów.


Ale kluczowe pytanie brzmi inaczej: kiedy ruszyła ta lawina i kto rozpędził dług do prędkości, przy której coraz trudniej go zatrzymać? Odpowiedź kryje się w twardych liczbach, które sa w posiadaniu Ministerstwa Finansów. Są one tak olbrzymie, że przestają w pewnym momencie robić wrażenie, bo umysł nie potrafi ich objąć.

Jak Polska wpadła w spiralę długu i kto ją rozpędził

Na koniec maja 2026 roku dług Skarbu Państwa wynosił dwa biliony sto trzydzieści pięć miliardów złotych. Niestety z każdym kolejnym miesiącem pęcznieje on o kolejne kilkadziesiąt miliardów. Bądźmy uczciwi na starcie, bo bez tego cała reszta byłaby propagandą.

Reklama

Cofnijmy się do roku 2019, bo to dobry punkt odniesienia. Na jego koniec dług sektora finansów publicznych wynosił mniej więcej bilion złotych. Dziś, licząc według sposobu Unii Europejskiej, przekroczył już 2,4 biliona. Innymi słowy, w kilka lat zadłużenie państwa się podwoiło. To, co budowano przez trzy dekady wolnej Polski, powtórzono w zaledwie kilka lat.

I teraz zestawienie, które warto zapamiętać, bo mówi więcej niż tysiąc politycznych deklaracji. W latach 2016-2023, czyli za rządów Zjednoczonej Prawicy, dług liczony metodą unijną wzrósł o około 768 miliardów złotych. Dla porównania, w latach 2011-2015, za rządów koalicji PO-PSL, wzrósł o 154 miliardy. Różnica jest przepastna, bo mówimy o pięciokrotności. To nie jest zwykły wzrost, to jest właśnie ta lawina, o której trzeba mówić wprost.

Reklama

Trik czyli dług schowany pod dywan

Liczba 768 miliardów to jednak nie cała prawda, bo najciekawsze jest to, jak część tego długu ukrywano. I tu dochodzimy do mechanizmu, który powinien niepokoić każdego podatnika. Po roku 2019 rząd zaczął na masową skalę finansować wydatki poza oficjalnym budżetem, przez fundusze ulokowane w Banku Gospodarstwa Krajowego i w Polskim Funduszu Rozwoju.

Powstał Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, powstał Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, a w nich lokowano dług, którego w oficjalnych statystykach nie było widać. Skala jest ogromna. W samym Funduszu COVID zachomikowano około 227 miliardów złotych zadłużenia.

Reklama

Problem jest nawet większy niż się wydaje

Efekt jest taki, że dług liczony po unijnemu, ten prawdziwy, jest o setki miliardów wyższy niż ten, który rząd oficjalnie pokazuje w krajowych statystykach. Co więcej, ten trik okazał się droższy niż normalne pożyczanie, bo obligacje tych funduszy są wyżej oprocentowane. Zapłaciliśmy zatem dodatkowo tylko za to, żeby dług ładniej wyglądał na papierze.

I tu wymaga się uczciwość, bo inaczej materiał byłby jednostronny. Ten trik nie jest wyłącznym wynalazkiem PiS, ponieważ jego prekursorem był Jan Vincent-Rostowski, minister finansów w pierwszym rządzie Donalda Tuska, który wyprowadził poza statystyki zobowiązania Krajowego Funduszu Drogowego. Rzecz w tym, że to za rządów PiS wypychanie długu poza budżet urosło do rangi głównego narzędzia rządzenia finansami.

Reklama

Mit, że to wszystko wydano wojsko

W tym momencie pojawia się stały kontrargument obrońców minionego rządu. Przecież ten dług to zbrojenia, to bezpieczeństwo wobec wojny za wschodnią granicą. Brzmi to rozsądnie, ale twarde to nieprawda, bo dane temu przeczą, i nie mówię tego ja, lecz agencja ratingowa Moody's.

Owszem, wydatki na wojsko wzrosły i w 2026 roku sięgają rekordowych 200 miliardów złotych, czyli około 4,8 procent PKB. Ale, jak wyliczył Moody's, zbrojenia odpowiadają tylko za około jedną czwartą wzrostu wydatków państwa w relacji do PKB.

Reklama

Pozostałe trzy czwarte to rosnące wydatki socjalne, emerytalne, coraz wyższe płace w budżetówce oraz, co istotne, coraz wyższe koszty obsługi samego długu. Mówiąc wprost, zaciągamy dług, by obsługiwać dług. Gdy więc ktoś tłumaczy całe zadłużenie wojskiem, warto pamiętać, że trzy czwarte tej góry nie ma ze zbrojeniami nic wspólnego.

Co nam realnie grozi

Można machnąć ręką, że to tylko liczby na papierze. Otóż nie, bo ten dług już teraz zjada pieniądze, które mogłyby trafić do obywateli. Koszty obsługi długu, czyli same odsetki, po maju 2026 roku były o niemal 30 procent wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy wydatki państwa ogółem rosły zaledwie o kilka procent.

Reklama

W skali roku obsługa długu pochłania już około 90 miliardów złotych i, według prognoz, będzie rosła dalej. Te pieniądze nie pójdą na szpitale, szkoły czy drogi, lecz na spłatę odsetek. A co grozi realnie? Po pierwsze, przekroczenie progów. Ministerstwo Finansów samo przyznaje, że w 2026 roku dług sięgnie 65,1 procent PKB, przebijając unijny próg ostrożnościowy 60 procent, a w perspektywie 2029 roku rząd zakłada aż 75 procent.

Po drugie, presja na rating, czyli ocenę wiarygodności Polski, którą agencje utrzymują z negatywną perspektywą. Po trzecie, i najgroźniejsze, brak wiarygodnej strategii wyjścia. Analitycy ostrzegają, że bez realnej konsolidacji finansów Polska zmierza ścieżką, z której w roku wyborczym trudno będzie zawrócić.

Reklama

Rachunek, który zapłaci podatnik

Podsumujmy uczciwie, bo taka jest cała idea tego materiału. Tak, dziś jest źle ze względu na to, że deficyt już przekroczył 108 miliardów złotych, a obecny rząd nie jest bez winy, bo kontynuuje część złych praktyk i również się zadłuża. I to trzeba powiedzieć wprost, bez owijania w bawełnę.

Ale nie dajmy sobie wmówić, że wszyscy odpowiadają po równo, bo liczby mówią co innego. To za rządów Prawa i Sprawiedliwości dług się podwoił, to wtedy dorzucono do niego pięciokrotnie więcej niż za poprzedników, i to wtedy chowanie długu w państwowych funduszach stało się sposobem rządzenia.

Reklama

Lawina, pod którą dziś się dusimy, ruszyła za tamtej kadencji. A najbardziej gorzkie jest to, że ta sama formacja, która przez osiem lat rozpędzała dług do rekordu, dziś najgłośniej krzyczy, że to obecny rząd rujnuje finanse. Rachunek za tę spiralę zapłaci jednak nie ta czy inna partia, lecz zwykły podatnik. Prędzej czy później, z własnej kieszeni.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 02/07/2026 17:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości