Warszawa znów była świadkiem napiętych scen związanych z obchodami miesięcznicy smoleńskiej. Tym razem chodzi o 195. miesięcznicę, a przebieg wydarzeń przy placu Piłsudskiego pokazuje, że spór wokół tej rocznicy nie słabnie, mimo upływu lat od katastrofy.
Do pierwszych starć doszło jeszcze przed samą uroczystością. Antoni Macierewicz pojawił się przy pomniku Lecha Kaczyńskiego około godziny 22, gdy na miejscu byli już przeciwnicy comiesięcznych obchodów.
Ta grupa przyniosła własny wieniec z tabliczką, która od miesięcy budzi kontrowersje wśród zwolenników PiS. Uczestnicy tego zgromadzenia podkreślali, że działają zgodnie z prawem, ponieważ ich manifestacja została wcześniej zarejestrowana.
Były szef MON kilka razy usiłował podejść bezpośrednio pod pomnik. Za każdym razem kończyło się to szarpaniną i wymianą zdań między obiema stronami. Policjanci musieli fizycznie rozdzielić skonfliktowane grupy, żeby nie doszło do rękoczynów.
Osoby biorące udział w zgromadzeniu, do których zbliżył się Macierewicz, skarżyły się funkcjonariuszom na jego zachowanie. Twierdziły, że to on sprowokował całe zajście, napierając na stojących w tym miejscu ludzi.
Macierewicz nie krył irytacji postawą służb. W jego ocenie policja przyzwala na zachowania, które godzą w pamięć zmarłego prezydenta, a mundurowi mieli działać wybiórczo, faworyzując jedną ze stron sporu. Padły też porównania do metod stosowanych przez służby w czasach PRL.
W trakcie wymiany zdań polityk PiS nazwał zgromadzonych przy pomniku "agentami Putina". Określenie to natychmiast wywołało ostrą reakcję - jeden z uczestników odkrzyknął w jego stronę oskarżenie o kłamstwo i szpiegostwo na rzecz Rosji.
Z relacji świadków wynika, że napięta atmosfera utrzymywała się przez wiele godzin, a całe zdarzenie miało zakończyć się dopiero około drugiej w nocy. Przez cały ten czas obie strony wzajemnie zarzucały sobie prowokację oraz celowe zakłócanie przebiegu zgromadzenia.
Napięcie nie opadło wraz z nastaniem dnia. W piątek rano, już w trakcie samych obchodów miesięcznicy na placu Piłsudskiego, doszło do kolejnego incydentu. Tym razem w spór z funkcjonariuszami policji wdał się osobiście prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który - według relacji świadków - miał utrudnione złożenie wieńca pod pomnikiem smoleńskim z powodu obecności przeciwników obchodów zagłuszających uroczystość.
Cała sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak silne emocje wciąż budzi rocznica katastrofy smoleńskiej i jak trudno o spokojny przebieg obchodów w sytuacji, gdy na tym samym miejscu spotykają się zwolennicy i przeciwnicy dotychczasowej narracji wokół tej tragedii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może jednak odpuścić?. Niech oszołomy święcą, jakie to ma znaczenie?. Po co konflikty, stresy?. Macierewicz na pewno działał i działa dla Putina. Czy robi to świadomie?. Nieważne. Ten staruch powinien albo siedzieć w więzieniu za szkody które uczynił Polsce, albo u czubków. Co on jeszcze szuka w polityce?.
Najlepiej u czubków w pokoju bez klamek u drzwi i okien
Może jednak odpuścić?. Niech oszołomy święcą, jakie to ma znaczenie?. Po co konflikty, stresy?. Macierewicz na pewno działał i działa dla Putina. Czy robi to świadomie?. Nieważne. Ten staruch powinien albo siedzieć w więzieniu za szkody które uczynił Polsce, albo u czubków. Co on jeszcze szuka w polityce?.
Najlepiej u czubków w pokoju bez klamek u drzwi i okien