Zakończony w Ankarze szczyt NATO przynosi Ukrainie wymierne korzyści polityczne i wojskowe, ocenił pierwszy zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy Serhij Kysłyca. W rozmowie z agencją RBK-Ukraina podkreślił, że zarówno sam przebieg spotkania, jak i jego deklaracja końcowa, stanowią wyraźny sygnał ostrzegawczy skierowany do Kremla.
Jednym z konkretnych efektów szczytu, na który wskazał ukraiński urzędnik, jest istotny postęp w kwestii licencji na systemy obrony powietrznej Patriot.
Kysłyca zaznaczył, że jeszcze podczas szczytu G7 Ukraina zabiegała o tę zgodę, a już w Ankarze otrzymała jednoznacznie pozytywną odpowiedź. Jego zdaniem to właśnie takie decyzje, obok samego faktu spotkania Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi, budują silny przekaz wobec Moskwy.
Szczególną uwagę Kysłyca poświęcił rozmowie prezydentów Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Trumpa, którą określił jako jedną z najlepszych, a być może wręcz najlepszą, jaka odbyła się między nimi do tej pory.
Przypomniał przy tym drogę, jaką obaj liderzy przeszli od burzliwego spotkania w Gabinecie Owalnym w lutym 2025 roku, zakończonego wówczas ostrą wymianą zdań, aż do dzisiejszego, znacznie bardziej konstruktywnego dialogu. Rozmowa w obecności dziennikarzy trwała, według jego relacji, około 45 minut i przebiegała w atmosferze wzajemnego zainteresowania.
Zastępca szefa prezydenckiego biura zwrócił uwagę, że wybuch napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem istotnie wpłynął na dynamikę relacji Kijowa z Waszyngtonem.
Wskazał, że uwaga amerykańskiej administracji skupiła się wówczas w dużej mierze na Teheranie, z którym, jak przypomniał, współpracował reżim rosyjski. Równolegle, jak podkreślił, na froncie ukraińskim zaszły w tym czasie istotne zmiany, a kontakty między prezydentami nabrały intensywności, w ciągu ostatniego miesiąca Zełenski rozmawiał telefonicznie z Trumpem dwukrotnie.
Kysłyca przypomniał również o napiętym harmonogramie ukraińskiego prezydenta, obejmującym udział w szczycie G7, odrębne rozmowy z amerykańskim zespołem oraz istotne spotkanie trójstronne z udziałem Trumpa i prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
Podkreślił, że brak formalnie zorganizowanych spotkań dwustronnych czy trójstronnych nie oznacza wcale braku aktywnej komunikacji, najwyższe kierownictwo, a także zespół negocjacyjny z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustemem Umierowem na czele, utrzymują regularny kontakt ze stroną amerykańską.
Zdaniem urzędnika kluczowe znaczenie ma jednak to, co dzieje się bezpośrednio na polu walki. Ocenił, że obecna sytuacja frontowa oraz skuteczne ukraińskie ataki średniego i dalekiego zasięgu, wymierzone w terytorium Federacji Rosyjskiej, robią ogromne wrażenie na amerykańskiej administracji.
Wyjaśnił to specyficzną mentalnością Amerykanów, którzy, jego zdaniem, cenią sukcesy i chętnie opowiadają się po stronie tych, którym się powodzi.
Kysłyca przywołał również fragment zamkniętego spotkania podczas szczytu G7, ujawniając jedno zdanie wypowiedziane wówczas przez Trumpa.
Amerykański prezydent miał stwierdzić, że Putin dzisiaj i Putin sprzed roku to dwie zupełnie różne postacie. Jak dodał ukraiński urzędnik, Amerykanie dostrzegają, że mimo wcześniejszych deklaracji Rosja nie zdołała zająć całego Donbasu, obserwują też postawę Moskwy wobec Iranu, porażkę wyborczą popieranego przez Putina kandydata w Armenii oraz pogłębiające się problemy gospodarcze samej Rosji.
W ocenie Kysłycy suma tych czynników, w połączeniu z imponującymi sukcesami Ukrainy w przeprowadzaniu ataków dalekiego zasięgu, składa się na obraz sytuacji, w której Władimir Putin co najmniej nie wygra wojny, a prawdopodobnie ją przegra.
Zastrzegł jednak, że odrębną kwestią pozostaje to, czy poszczególne państwa na świecie są gotowe zaakceptować scenariusz faktycznej porażki Federacji Rosyjskiej.
Urzędnik przyznał otwarcie, że bez zaangażowania Stanów Zjednoczonych trudno wyobrazić sobie osiągnięcie trwałego i sprawiedliwego porozumienia pokojowego.
Podkreślił, że czas na realne działania jest bardzo ograniczony, a nadchodzące lato ma kluczowe znaczenie zarówno z punktu widzenia sytuacji na polu walki, jak i kalendarza wydarzeń międzynarodowych oraz wewnętrznej agendy politycznej w Stanach Zjednoczonych. Jak podsumował, nie wykluczając żadnego z możliwych formatów rozmów, to właśnie prezydenci Zełenski i Trump odgrywają obecnie kluczową rolę w dalszym procesie negocjacyjnym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze