Mężczyzna, który w Bielsku-Białej zaatakował słownie jadące autobusem ukraińskie nastolatki, został zatrzymany przez policję. Poinformował o tym minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. I warto od razu powiedzieć jedno, bo w internecie wciąż pokutuje przekonanie, że wyzwiska to tylko słowa. Otóż nie. Za publiczne znieważenie człowieka z powodu jego narodowości polskie prawo przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności.
W niedzielę nastolatka pochodząca z Ukrainy została zaatakowana przez mężczyznę, który podróżował tym samym autobusem miejskim w Bielsku-Białej. Jak wynika z relacji, zwracał się do dziewczyny i jej koleżanek w sposób agresywny i pełen wulgaryzmów. Nagranie z zajścia następnego dnia obiegło sieć.
Policja ustaliła sprawcę w ciągu doby.
Każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją Państwa. Niech to będzie przestroga dla każdego hejtera, nie będziecie bezkarni
- napisał Kierwiński.
Warto odnotować postawę kierowcy. Jak przekazała spółka MZK Bielsko-Biała, po usłyszeniu krzyków zwrócił się do pasażera z prośbą o zachowanie spokoju, żeby odwrócić jego uwagę od poszkodowanych. Spółka wspólnie z prezydentem miasta zadeklarowała kontakt z dziewczynami i pomoc w uzyskaniu zadośćuczynienia.
Tu przechodzimy do sedna, bo wokół tej sprawy narosło sporo mitów. Polskie prawo traktuje przestępstwa motywowane nienawiścią narodowościową bardzo poważnie i przewiduje trzy odrębne przepisy. Artykuł 257 Kodeksu karnego. Kto publicznie znieważa osobę z powodu jej przynależności narodowej lub z takiego powodu narusza jej nietykalność cielesną, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
To jest właśnie przepis, pod który podpadają wulgarne wyzwiska rzucane w autobusie. Nie mandat. Nie upomnienie. Więzienie. Artykuł 119 paragraf 1 Kodeksu karnego. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec osoby z powodu jej narodowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeśli więc do wyzwisk dochodzi jeszcze groźba albo przemoc fizyczna, widełki kary rosną dwukrotnie.
Artykuł 256 Kodeksu karnego. Publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych zagrożone jest grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawieniem wolności do lat 2. Ten przepis obejmuje także hejt w internecie. I teraz rzecz najważniejsza, o której mało kto wie.
Wszystkie te przestępstwa są ścigane z urzędu. To znaczy, że prokuratura ma obowiązek wszcząć postępowanie sama, z chwilą powzięcia informacji o zdarzeniu. Ofiara nie musi składać prywatnego aktu oskarżenia ani nawet chcieć procesu. Wystarczy nagranie w sieci. Sąd może dodatkowo orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego oraz podanie wyroku do publicznej wiadomości.
To nie jest teoria. Sądy realnie skazują, i to nie w zawieszeniu. Żarów na Dolnym Śląsku. 24-letni Patryk S. zaatakował na klatce schodowej mieszkającego w tym samym bloku obywatela Ukrainy. Znieważał go na tle narodowościowym, szarpał, bił i groził, zapowiadając między innymi gwałt na jego współlokatorkach. Sąd w Świdnicy skazał go na ponad rok bezwzględnego pozbawienia wolności. Jego ojciec, który brał udział w bójce, usłyszał wyrok 6 miesięcy.
Gliwice, czerwiec tego roku. 46-letni mężczyzna podszedł do biesiadujących w ogródku Polaków i Ukraińców, zachowywał się agresywnie i znieważał obcokrajowców na tle narodowościowym. Wyproszony, wrócił z kijem bejsbolowym i w kominiarce, po czym uderzył 46-letniego Ukraińca, który doznał obrażeń ciała. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt. Grozi mu do 5 lat więzienia. Sprawa jest w toku, obowiązuje domniemanie niewinności.
Tydzień temu policja zatrzymała też dwóch mężczyzn, którzy domagali się wpuszczenia do biura ukraińskiej firmy, żeby sprawdzić, czy prowadząca je kobieta wspiera Stepana Banderę. W opisie opublikowanego nagrania przedstawiono ich jako aktywistów wspierających Grzegorza Brauna i Janusza Korwin-Mikkego.
Te incydenty nie dzieją się w próżni. Analiza ośrodka Res Futura, która objęła blisko 520 tysięcy wpisów w mediach społecznościowych z maja tego roku, pokazuje dramatyczny obraz. Wpisy przychylne Ukraińcom praktycznie zniknęły, został jeden na tysiąc.
Szybką reakcję polskich służb docenił szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.
Dziękujemy polskim służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo za szybką i właściwą reakcję. Taka agresja i nienawiść nie mogą być tolerowane w europejskim, demokratycznym społeczeństwie i państwie
Reklama
- napisał. Dodał też apel do polskich polityków, żeby zakończyli działania, które rozniecają nienawiść wobec Ukraińców.
Wniosek jest prosty i warto go zapamiętać, zwłaszcza jeśli ktoś uważa, że w tłumie albo za klawiaturą jest anonimowy. Dziś każdy pasażer ma w kieszeni kamerę. Sprawcę z Bielska-Białej zidentyfikowano w niecałą dobę właśnie dzięki nagraniu, które trafiło do sieci. To samo nagranie, które miało być dowodem brawury, stało się dowodem w sprawie karnej.
Wyzwiska na tle narodowościowym nie są przejawem odwagi ani patriotyzmu, lecz głebokiem patologii, rozsiewanej przez środowiska skrajnie prawicowe. Są przestępstwem, za które grozi więzienie. A skala jest szczególnie odrażająca, gdy ofiarami są nastolatki, które przyjechały do Polski, uciekając przed wojną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze