Wojna w Ukrainie coraz mocniej przesuwa się z okopów do świata technologii. Dziś o przewadze decydują nie tylko czołgi i artyleria, ale drony, satelity oraz zdolność do precyzyjnych ataków setki kilometrów od frontu. To właśnie w tym kierunku idą najnowsze decyzje Unii Europejskiej. Komisja Europejska przekazała Ukrainie 3,9 miliarda euro, które mają zostać przeznaczone na zakup i rozwój zaawansowanych systemów dronowych.
To część gigantycznego pakietu wsparcia o łącznej wartości 90 miliardów euro, który Bruksela zatwierdziła wcześniej jako długoterminowy mechanizm finansowania ukraińskiej obrony, a zarazem jest to jeden z największych technologicznych zastrzyków dla Kijowa od początku wojny.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła, że pieniądze mają znaczenie nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Europy.
Uwalniamy transzę w wysokości 3,9 miliarda euro na zaawansowaną technologię dronową, aby wzmocnić obronę Ukrainy. Będą kolejne środki
Reklama
– oświadczyła.
Przewodnicząca KE zaznaczyła, że inwestycje w ukraińską armię to jednocześnie inwestycje w europejskie bezpieczeństwo. Warto w tym miejsscu przyponieć, że kilka dni wcześniej Ukraina otrzymała już pierwszą transzę pożyczki w wysokości ponad 3 miliardów euro na zabezpieczenie funkcjonowania państwa i bieżące wydatki rządu. Tym razem jednak pieniądze trafiają bezpośrednio w obszar wojskowy.
Od wielu miesięcy eksperci wojskowi nie mają wątpliwości, że to właśnie systemy bezzałogowe stały się najważniejszym narzędziem tej wojny ze względu na swoją wielozadaniowość, bo prowadzą zwiad, naprowadzają artylerię czy wreszcie niszczą logistykę, atakując lotniska, magazyny amunicji i infrastrukturę wojskową.
Coraz częściej też docierają również bardzo głęboko na terytorium Rosji i to właśnie tam Ukraina pokazuje dziś swoją nową strategię. Niemal codziennie atakowane są rafinerie przetwarzajace ropę na paliwa pędne dla wojska i ludności, czego efektem są ogromne kłopoty w zatankowaniu samochodów i wprowadzenie w wielu regionach reglamentacji.
Prezydent Wołodymyr Zełeński poinformował właśnie, że ukraińska armia przeprowadziła skuteczny atak na Centrum Łączności Kosmicznej w Dubnej, w obwodzie moskiewskim. To jeden z kluczowych obiektów rosyjskiej infrastruktury wojskowej.
Ośrodek ten odpowiada za łączność satelitarną, systemy rozpoznawcze i koordynację działań wojskowych na Ukrainie. Rosyjscy niezależni blogerzy piszą wprost: Kreml traci swoje oczy i uszy w kosmosie. A przecież to nie pierwszy taki atak, bo już w połowie czerwca ukraińskie drony zakłóciły pracę tego samego centrum. Tylko, że tym razem skala uderzenia była znacznie większa.
Ukraiński prezydent nie ukrywa, że ataki na rosyjskie zaplecze mają wymiar strategiczny. We wpisie na platformie X nazwał je dalekosiężnymi sankcjami, nakładanymi na Rosję. I trzeba przyznać, że to określenie dobrze oddaje nową logikę wojny.
Nadszedł bowiem czas, gdy Ukraina nie ogranicza się już wyłącznie do obrony własnego terytorium. Coraz częściej uderza tam, gdzie Rosja buduje swoje zdolności operacyjne. Zełeński ujawnił, że ukraińskie siły skutecznie dosięgły już czterech podobnych obiektów, a kolejne cele są przygotowywane.
W praktyce powstaje dziś nowy model współpracy, który polega na tym, że Europa dostarcza pieniądze i technologię, a Ukraina wykorzystuje je do osłabiania rosyjskiej machiny wojennej. Należy przy tym podkreślić, że to nie są już symboliczne gesty wsparcia.
To bardzo konkretne inwestycje w broń, która realnie zmienia sytuację na froncie, a każdy kolejny skuteczny atak pokazuje, że nowoczesna wojna coraz mniej przypomina konflikty sprzed dekad. Mam nadzieję, że dostrzegają to też polscy oficerowie sztabowi: dziś o zwycięstwie decydują informacje, łączność i przewaga technologiczna. A właśnie o nią toczy się najważniejsza bitwa tej wojny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze