Lekarz Emil Jędrzejewski, który ujawnił nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym, stawił się w stołecznej prokuraturze. Tym razem towarzyszył mu pełnomocnik, bez którego tydzień wcześniej odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania śledczych.
Pierwsze wezwanie do prokuratury skończyło się bez efektu. Jędrzejewski pojawił się co prawda przed prokuratorem, jednak konsekwentnie odmawiał składania jakichkolwiek zeznań, dopóki nie będzie mu towarzyszył pełnomocnik.
Podczas drugiego przesłuchania były ordynator chirurgii stawił się już z prawnikiem, co otworzyło drogę do właściwego przesłuchania.
Jędrzejewski, pełniący wcześniej funkcję ordynatora chirurgii, publicznie oskarżył kierownictwo Szpitalnego Oddziału Ratunkowego o poważne zaniedbania. W rozmowie opublikowanej w Kanale Zero stwierdził, że pacjenci przyjmowani na SOR zarządzany przez lekarza-milionera Dawida Kacprzyka umierali wskutek braku należytej opieki oraz błędów medycznych popełnianych przez koordynatora oddziału.
Zarzuty te wywołały lawinę konsekwencji. Dawid Kacprzyk został odwołany ze stanowiska w placówce, a także utracił członkostwo w Koalicji Obywatelskiej, której był radnym.
Sprawa nabrała wymiaru instytucjonalnego. Szpital Południowy skontrolowała Najwyższa Izba Kontroli, a prokuratura wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy na oddziale ratunkowym rzeczywiście dochodziło do zaniedbań zagrażających życiu pacjentów.
Zeznania Jędrzejewskiego mogą okazać się kluczowym elementem postępowania, które dotyczy jednej z największych publicznych placówek medycznych w Warszawie. Sprawa budzi szerokie zainteresowanie opinii publicznej, stawiając pod znakiem zapytania standardy zarządzania i nadzoru nad miejską służbą zdrowia w stolicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze