Holandia przedłuży obecność swoich żołnierzy oraz systemów obrony powietrznej Patriot na terytorium Polski do grudnia tego roku. Informację przekazał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Decyzję potwierdziła również holenderska minister obrony Dilan Yeşilgöz-Zegerius.
Szef resortu obrony napisał w mediach społecznościowych, że obecność wojsk sojuszniczych wzmacnia odstraszanie. Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do przedłużonej misji, zwrócił uwagę na szerszy wymiar bezpieczeństwa naszego regionu.
Wicepremier podkreślił, że choć Polska jest w pełni gotowa do obrony własnego terytorium, to ochrona wschodniej granicy Sojuszu Północnoatlantyckiego pozostaje zadaniem wspólnym dla wszystkich państw członkowskich.
To granica bezpieczeństwa Europy
— zaznaczył szef MON.
Polski minister poinformował także o trwających rozmowach w sprawie dalszego zaangażowania kolejnych państw NATO w ochronę wschodniej flanki. To sygnał, że Warszawa traktuje obecność sojuszniczych systemów nie jako jednorazowy gest, lecz jako element trwałej architektury bezpieczeństwa. Każde kolejne państwo, które zdecyduje się wesprzeć ochronę regionu, wzmacnia wspólny potencjał odstraszania wobec potencjalnego agresora.
Holenderskie systemy Patriot stacjonują w Polsce od grudnia ubiegłego roku. Wraz z przedłużeniem misji w naszym kraju pozostanie około 150 holenderskich żołnierzy obsługujących te systemy. Ich zadaniem jest ochrona działalności centrum NATO odpowiedzialnego za koordynację dostaw sprzętu wojskowego dla Ukrainy.
Nie wszystkie elementy holenderskiej obrony powietrznej pozostaną jednak nad Wisłą. Systemy NASAMS oraz środki przeznaczone do zwalczania dronów wrócą do Holandii jeszcze w czerwcu. Oznacza to, że holenderski kontyngent zostanie zredukowany do najistotniejszego komponentu czyli baterii Patriot, które zapewniają osłonę przed zagrożeniami z powietrza o największym zasięgu i sile rażenia. Najważniejsze, że zachowane zostaną kluczowej funkcje ochronne.
Strategiczne znaczenie holenderskiej obecności wynika z tego, co dzieje się w rejonie Rzeszowa i Jasionki. To właśnie tam funkcjonuje centrum logistyczne NATO, przez które płynie zdecydowana większość zachodniej pomocy wojskowej dla Kijowa. Skala tej operacji jest ogromna — według danych Sojuszu centrum obsługuje miesięcznie blisko 18 tysięcy ton sprzętu i materiałów przeznaczonych dla ukraińskich sił zbrojnych.
Ochrona tego węzła ma więc znaczenie wykraczające daleko poza granice Polski. Jasionka stała się jednym z najważniejszych punktów na mapie wsparcia Ukrainy, a jej zabezpieczenie przed ewentualnym atakiem powietrznym jest warunkiem nieprzerwanego przepływu pomocy.
Przedłużenie obecności holenderskich Patriotów do grudnia gwarantuje, że ten kluczowy element zachodniej logistyki pozostanie pod osłoną w nadchodzących, niepewnych miesiącach. Dla Polski to zarazem potwierdzenie, że sojusznicy traktują bezpieczeństwo wschodniej flanki jako realne, wspólne zobowiązanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze