Kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej i najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego spotkali się w poniedziałek, by podsumować pierwszy etap realizacji unijnego programu SAFE. Bilans jest imponujący — w ciągu zaledwie trzech dni, od 28 do 30 maja, podpisano 62 kontrakty zbrojeniowe o łącznej wartości 120 miliardów złotych. Pieniądze trafią wyłącznie do polskiego przemysłu obronnego, a zamówiony sprzęt ma zostać dostarczony do 2030 roku.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nie zostawił suchej nitki na tych, którzy program SAFE nazywają zadłużaniem przyszłych pokoleń. Jego odpowiedź była jednoznaczna — jeśli dziś zainwestujemy w bezpieczeństwo, nasze dzieci i wnuki nie będą musiały płacić za nie własną krwią.
Minister poszedł jeszcze dalej, nazywając ewentualne zaniechanie korzystania z programu zdradą i zbrodnią wobec kolejnych generacji Polaków. Trudno o mocniejsze słowa w debacie publicznej.
Lista zakupów obejmuje praktycznie wszystkie rodzaje sił zbrojnych. Wojska lądowe otrzymają armatohaubice Krab, które trafią do jednostek 11. i 12. Dywizji, oraz bojowe wozy piechoty Borsuk przeznaczone dla brygady 16. Dywizji na Warmii i Mazurach.
Wojska Obrony Terytorialnej wzbogacą się o sprzęt osobisty — kamizelki kuloodporne i karabiny — a także o wyposażenie niezbędne do realizacji programu Tarcza Wschód. Na zakup trafiają też tankowce powietrzne MRTT oraz lekkie śmigłowce szkoleniowe, których wojsko potrzebuje od lat.
Równie istotna jest część cyfrowa programu. Dwanaście umów podpisanych w ramach SAFE dotyczy bezpośrednio ochrony cyberprzestrzeni — obejmują rozwój sztucznej inteligencji na potrzeby wojska, nowoczesną kryptografię oraz autonomiczne systemy łączności.
Dowódca Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni gen. Karol Molenda podkreślił, że te inwestycje mają kluczowe znaczenie dla odporności całego państwa na zagrożenia w przestrzeni cyfrowej.
Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że drugi etap SAFE to nie tylko zakupy dla polskiej armii, ale również ekspansja rodzimego przemysłu zbrojeniowego na rynki zagraniczne.
Przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun mają trafić do większości armii europejskich, zautomatyzowane pojazdy minowania narzutowego Baobab zamówią sąsiedzi bałtyccy, a polskie technologie obrazowania kosmicznego wzbudziły zainteresowanie większości państw NATO.
Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła przypomniał o skali wyzwania — niemal trzy dekady niedofinansowania armii i ogromne dostawy sprzętu na Ukrainę zostawiły w polskich siłach zbrojnych poważne braki. SAFE ma je uzupełnić, ale czas jest kluczowy. Dowódca Operacyjny gen. Maciej Klisz ujął to wprost: celem jest pokój oparty na sile, a program SAFE jest elementem tej właśnie logiki.
Pierwsza zaliczka w wysokości około 6,5 miliarda euro już wpłynęła na konto Banku Gospodarstwa Krajowego. Największa część środków ma dotrzeć do Polski jesienią tego roku, po złożeniu przez stronę polską dokumentacji rozliczeniowej do Komisji Europejskiej w październiku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze