Reklama

Trzech sędziów od Ziobro. Wszyscy wyłączeni ze sprawy


Sprawa wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Zbigniewa Ziobry obnaża skalę problemu, który PiS pozostawił w polskim sądownictwie. Prokuratura Krajowa po raz kolejny musi wnioskować o wyłączenie sędziego — tym razem Dariusza Drajewicza, bo jego droga kariery prowadzi wprost do byłego ministra sprawiedliwości. To już trzeci sędzia, którego bezstronność w tej sprawie budzi uzasadnione wątpliwości.


Prokuratura Krajowa zwróciła się do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o wyłączenie sędziego Dariusza Drajewicza od rozpoznania zażalenia obrońcy Ziobry. Powód jest prosty i wymowny. Jak wskazał rzecznik PK prokurator Przemysław Nowak

Sędzia, który awansował dzięki Ziobrze, miał sądzić w sprawie Ziobry

Prokuratura Krajowa zwróciła się do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o wyłączenie sędziego Dariusza Drajewicza od rozpoznania zażalenia obrońcy Ziobry. Powód jest prosty i wymowny. Jak wskazał rzecznik PK prokurator Przemysław Nowak, 

kluczowym argumentem za wyłączeniem jest przebieg kariery służbowej sędziego.

Reklama

Drajewicz, zanim trafił do Sądu Apelacyjnego, orzekał w sądach wyższych instancji na podstawie delegacji udzielanych osobiście przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. To Ziobro decydował o jego awansach: najpierw do Sądu Okręgowego, potem do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Powiązań jest jednak więcej.

Drajewicz zasiadał w Krajowej Radzie Sądownictwa ukształtowanej po zmianach z 2017 roku, których status był wielokrotnie kwestionowany przez Sąd Najwyższy, Trybunał Sprawiedliwości UE i Europejski Trybunał Praw Człowieka. Co więcej, od kwietnia 2018 do lutego 2020 roku pełnił funkcję wiceprzewodniczącego tej KRS. Jego kandydaturę do Rady zgłosili posłowie PiS, a sam Ziobro osobiście głosował za listą obejmującą jego nazwisko.

Reklama

Trzech sędziów, jeden schemat powiązań z PiS

Sprawa Drajewicza nie jest odosobniona. Przed nim z rozpoznawania zażalenia w tej samej sprawie wyłączono już sędzię Annę Nowakowską — i to z bardzo podobnych powodów. Jej powołanie do Sądu Apelacyjnego również odbyło się w procedurze z udziałem KRS w kształcie po 2017 roku, a wcześniej orzekała w tym sądzie w ramach długotrwałej delegacji, której trwanie zależało od decyzji Ziobry.

Prokuratura zwracała uwagę, że

Nowakowska była w ponadprzeciętnym stopniu powiązana służbowo z ówczesnym kierownictwem sądu, w tym z prezesem Piotrem Schabem

Reklama

— postacią symbolizującą forsowane przez Ziobrę zmiany w sądownictwie.

Wcześniej z prowadzenia samego wniosku o ENA wyłączono jeszcze sędzię Joannę Grabowską, choć tu powód był odmienny i równie kuriozalny, ponieważ posiadała ona 102 akcje Telewizji Republika, czyli stacji, w której jako korespondent miał zostać zatrudniony sam Ziobro. Trzech sędziów, trzy różne uzasadnienia, ale jeden wspólny mianownik: gęsta sieć zależności, którą PiS przez osiem lat utkał wokół wymiaru sprawiedliwości.

Reklama

Komentator TV Republika za oceanem, a areszt czeka

W tle tych proceduralnych potyczek jest fakt podstawowy, po prostu Zbigniew Ziobro skutecznie unika polskiego wymiaru sprawiedliwości. Były minister jest podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu, że jako szef resortu kierował zorganizowaną grupą przestępczą i popełnił 26 przestępstw: od wydawania podwładnym poleceń łamania prawa, przez ingerowanie w konkursy, po zapewnianie dotacji nieuprawnionym podmiotom.

Mimo tego Ziobro pozostaje poza zasięgiem polskich organów. Najpierw przez kilka miesięcy przebywał na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbána otrzymał ochronę międzynarodową. Następnie wyleciał z Mediolanu do Nowego Jorku, posługując się amerykańską wizą rzekomo wydaną dla członka zagranicznych mediów, bo jak informowano, ma zostać komentatorem politycznym Telewizji Republika.

Reklama

Tymczasem w kraju Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa już w lutym zgodził się na jego tymczasowe aresztowanie, wydano za nim list gończy, a następnie wniosek o ENA. Rozpoznanie zażalenia na decyzję o areszcie zaplanowano na pierwsze dni lipca. Pytanie tylko, czy człowiek, który komentuje politykę z Nowego Jorku, w ogóle zamierza stawić się przed sądem, który przez lata sam obsadzał swoimi ludźmi.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 04/06/2026 06:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama