Giełda kryptowalut Zondacrypto znalazła się pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Do instytucji wpłynęło już ponad dwieście skarg od klientów, którzy zgłaszają zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania platformy. Sprawa nabiera tempa, a urząd prowadzi działania wyjaśniające od stycznia.
Najważniejsze jest to, że postępowanie nie dotyczy wyłącznie zapisów regulaminowych. Jak podkreślono, urząd sprawdza, czy nie doszło do poważniejszego naruszenia praw konsumentów. W komunikacie wskazano wprost: „postępowanie wyjaśniające wobec operatora serwisu zondacrypto.com podjęto już w styczniu”. To oznacza, że sprawa ma szerszy kontekst niż pojedyncze skargi użytkowników.
Według ustaleń UOKiK skala problemu może być znacznie większa, niż początkowo zakładano. Urząd zaznacza, że analizowane są nie tylko indywidualne przypadki, lecz także ogólny model działania platformy. Kluczowe jest to, że w grę może wchodzić poważniejsze naruszenie przepisów niż standardowe klauzule niedozwolone.
Coraz więcej sygnałów od klientów wskazuje na trudności związane z korzystaniem z usług giełdy. To właśnie te zgłoszenia stały się podstawą do podjęcia szerzej zakrojonych działań kontrolnych.
Poprosiliśmy o komentarz do decyzji urządu Katarzynę Marię Barlik – adwokat z Warszawy, która od lat reprezentuje klientów przed sądami w całej Polsce w podobnych sprawach. na pytanie o szansę na odzyskanie pieniędzy przez oszukanych klientów odpowiada:
Tak, w wielu przypadkach możliwe jest dochodzenie roszczeń na drodze prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego warto skonsultować swoją sytuację z adwokatem.
Reklama
Mecenas Katarzyna Maria Barlik prowadzi kancelarię adwokat-zondakrypto.pl, gdzie pomaga ofiarom oszukanym na krypto waluty.
Sytuacja wokół Zondacrypto odbija się również na współpracujących z nią podmiotach. Kolejne kluby sportowe decydują się na zakończenie współpracy ze spółką. W ostatnich dniach umowę wypowiedział klub koszykarski Dziki Warszawa.
Powodem tej decyzji było niewywiązywanie się z zobowiązań finansowych. Najistotniejsze jest to, że brak wypłat należnych środków stał się bezpośrednią przyczyną zerwania współpracy. To kolejny sygnał świadczący o pogłębiających się problemach firmy.
Sprawa ma także wymiar karny. Postępowanie prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach, która bada wątek oszustwa oraz prania pieniędzy. Śledztwo dotyczy rosnącej liczby inwestorów, którzy mieli ponieść straty na platformie.
Skala problemu może być ogromna. Premier Donald Tusk wskazał, że liczba poszkodowanych może sięgać nawet 30 tysięcy osób. Najważniejsze jest to, że wciąż brakuje pełnych regulacji rynku kryptowalut – Sejm nie zdołał odrzucić weta prezydenta wobec ustawy mającej wprowadzić większą kontrolę nad tym sektorem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze