Urząd Ochrony Danych Osobowych nałożył na Ministerstwo Sprawiedliwości karę w wysokości 100 tysięcy złotych za bezprawne udostępnienie danych osobowych sędziów. Sprawa dotyczy tak zwanej afery hejterskiej z 2019 roku, gdy resortem kierował Zbigniew Ziobro. Karę zapłaci ministerstwo jako instytucja — administrator danych, który nie dopełnił obowiązków ochrony.
Za zorganizowaną akcją dyskredytowania niezależnych sędziów stał ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, który koordynował działania grupy i utrzymywał kontakt z Emilią Szmydt, znaną jako Mała Emi. To właśnie ona rozprowadzała hejt w mediach społecznościowych, a następnie sama ujawniła cały proceder. Wśród zamieszanych w sprawę wymieniano także sędziego Tomasza Szmydta, późniejszego uciekiniera na Białoruś, oraz urzędnika ministerstwa Jakuba Iwańca.
Z ustaleń postępowania wynika, że dane osobowe sędziów trafiły w ręce osób, które następnie samodzielnie decydowały o sposobach ich wykorzystania — mimo że nie miały do tego żadnego upoważnienia administratora. To właśnie ten brak kontroli stał się sednem sprawy.
Postępowanie wyjaśniające wykazało, że ówczesny minister Zbigniew Ziobro nie wdrożył odpowiednich środków bezpieczeństwa, które uniemożliwiłyby bezprawne przetwarzanie danych.
Administrator nie sprawował należytego nadzoru nad upoważnieniami udzielonymi pracownikom, którzy pozyskane niezgodnie z prawem dane osobowe wykorzystywali do celów politycznych i prywatnych
— czytamy w komunikacie UODO. Innymi słowy resort, który z urzędu powinien stać na straży prawa, sam stworzył warunki do jego łamania.
Najpoważniejszy wątek sprawy dotyczy sposobu, w jaki dane sędziów wyciekały do opinii publicznej. Funkcjonariusze ministerstwa korzystali z dostępu do informacji zawartych w niejawnych aktach osobowych sędziów, a pozyskane w ten sposób dane udostępniano — również na ówczesnym Twitterze.
Służyło temu konto założone za pośrednictwem adresu IP z puli przypisanej Ministerstwu Sprawiedliwości. Na tym koncie publikowano dane dotyczące stanu zdrowia sędziów, ich poglądów politycznych oraz przynależności organizacyjnej — a więc informacje należące do kategorii danych szczególnie chronionych.
Materiał dowodowy z postępowania przygotowawczego przekazała prezesowi UODO Prokuratura Regionalna we Wrocławiu w grudniu 2024 roku. Wynikało z niego jednoznacznie, że do naruszenia danych osobowych sędziów doszło z udziałem funkcjonariuszy publicznych.
W uzasadnieniu decyzji UODO położył nacisk na szczególną rolę, jaką pełni minister sprawiedliwości. To nie jest bowiem zwykły administrator danych — to urząd, od którego oczekuje się najwyższych standardów. Urząd wskazał, że minister sprawiedliwości jako administrator tych danych powinien odznaczać się najwyższą znajomością prawa, stać na straży praworządności oraz dawać gwarancję poszanowania praw i wolności osób.
Afera hejterska to jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących funkcjonowania resortu sprawiedliwości w ostatnich latach. Jej istotą był zorganizowany mechanizm dyskredytowania sędziów krytycznych wobec ówczesnej władzy — z wykorzystaniem zasobów państwowej instytucji.
Decyzja UODO nie jest jeszcze ostatecznym rozliczeniem tej sprawy, ale stanowi formalne potwierdzenie, że do naruszenia prawa doszło, a odpowiedzialność za nie spoczywa na ministerstwie kierowanym wówczas przez Zbigniewa Ziobrę. Kara w wysokości 100 tysięcy złotych obciąży budżet resortu czyli pośrednio, podatników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze