Ukraina coraz śmielej buduje własny potencjał uderzeniowy. Jak zapowiedział w czwartek główny konstruktor i współwłaściciel firmy zbrojeniowej Fire Point Denys Sztilerman, jeszcze tego lata lub wczesną jesienią kraj rozpocznie testy pocisków balistycznych własnej produkcji, a celem lotów testowych ma być Moskwa. To kolejny dowód na to, jak daleko zaszedł ukraiński przemysł zbrojeniowy w trakcie wojny.
Słowa Sztilermana, cytowane przez agencję Interfax-Ukraina, brzmią jak deklaracja pewności siebie kraju, który jeszcze niedawno był niemal całkowicie zależny od dostaw z Zachodu.
Liczę, że tego lata, maksymalnie na początku jesieni, rozpoczniemy loty testowe na Moskwę
— oświadczył konstruktor.
To zapowiedź o ogromnym znaczeniu symbolicznym i militarnym. Po ponad trzech latach pełnoskalowej wojny Ukraina nie tylko broni własnego terytorium, ale rozwija zdolności pozwalające sięgnąć w głąb Rosji — i to bronią projektowaną oraz produkowaną w kraju. Dla państwa, które rozpoczynało tę wojnę z radzieckim arsenałem, jest to skok technologiczny, którego skali jeszcze niedawno nikt by nie przewidział.
Sztilerman ujawnił również, że Fire Point pracuje nad własnym systemem obrony przeciwbalistycznej. Tu jednak Ukraina potrzebuje wsparcia partnerów. Konstruktor zaznaczył:
bardzo czekam na zgodę europejskich władz, aby duże niemieckie firmy, a także przedsiębiorstwa z innych krajów, przekazały nam swoje wyposażenie, ponieważ nie mamy czasu ani na produkcję głowic naprowadzających, ani wysokiej jakości radarów.
Czas gra tu kluczową rolę, a pierwsze efekty współpracy mają pojawić się niemal natychmiast.
Mamy nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu albo w przyszłym otrzymamy pierwsze urządzenia, z którymi rozpoczniemy integrację. Będą to głowice naprowadzające, liczne radary oraz centrum dowodzenia i kontroli
— wyliczał współwłaściciel firmy. To pokazuje model, w którym ukraińska myśl konstrukcyjna łączy się z zachodnią technologią, tworząc rozwiązania szyte na miarę realnych potrzeb frontu.
Fire Point to nazwa, która w ostatnim czasie budzi coraz większy respekt. Prywatna firma produkuje między innymi pociski manewrujące dalekiego zasięgu FP-5 Flamingo. Ta konstrukcja zdolna jest przenosić głowicę bojową o masie 1150 kilogramów na odległość do 3 tysięcy kilometrów, co czyni z niej broń o strategicznym znaczeniu, zdolną razić cele daleko poza linią frontu.
Sztilerman odniósł się także do najbardziej drażliwej kwestii czyli broni jądrowej. Wyraził przekonanie, że Ukraina technicznie mogłaby ją stworzyć, lecz świadomie tego nie robi, dochowując wierności zobowiązaniom międzynarodowym.
To bardzo prosty proces i wszystko jest tutaj jasne. To kwestia decyzji politycznej i tyle. Trzeba oddać sprawiedliwość naszemu kierownictwu, że przestrzega zobowiązań dotyczących statusu nuklearnego Ukrainy
— podsumował konstruktor. To wymowna deklaracja: kraj, który ma prawo czuć się osaczony, wybiera odpowiedzialność i poszanowanie prawa międzynarodowego, stawiając jednocześnie na rozwój nowoczesnej broni konwencjonalnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze