To jeden z najważniejszych i najbardziej oczekiwanych procesów w ramach rozliczeń rządów PiS i całej Zjednoczonej Prawicy. Niebawem, 22 czerwca, przed Sądem Okręgowym w Szczecinie zasiądzie na ławie oskarżonych Dariusz Matecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, a wcześniej działacz Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry. Prokuratura zarzuca mu udział w ustawianiu konkursów z Funduszu Sprawiedliwości, pranie pieniędzy oraz fikcyjne zatrudnienie w Lasach Państwowych. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Sprawa, którą poprowadzi sędzia Michał Krzywulski, jest ogromna. Akta liczą kilkadziesiąt tomów, a sam akt oskarżenia ma 200 stron. Pierwsza rozprawa odbędzie się 22 czerwca, druga 24 czerwca. Matecki ma się stawić na dwóch rozprawach dokładnie o godzinie 9.30 w jednej z największych sal szczecińskiego sądu.
Prokuratura postawiła Mateckiemu sześć zarzutów, z czego cztery dotyczą Funduszu Sprawiedliwości. Według śledczych poseł uczestniczył w ustawianiu trzech konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości i w wyprowadzaniu publicznych pieniędzy do powiązanych z nim organizacji: Stowarzyszenia Fidei Defensor (dawniej Nowy Koliber) oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia.
Prokurator Dariusz Ślepokura wskazuje, że pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości wydawano na cele inne niż te, na które przyznano dotacje. To właśnie tak zwany wątek szczeciński całej afery wokół funduszu, który za rządów PiS miał wspierać ofiary przestępstw, a w praktyce, jak twierdzi prokuratura, stał się politycznym bankomatem.
Drugi filar oskarżenia dotyczy zatrudnienia Mateckiego w Lasach Państwowych. W latach 2020–2023 poseł miał zarobić tam blisko 500 tysięcy złotych — według prokuratury za pracę, której faktycznie nie wykonywał. Wątek ten obrazuje mechanizm, jaki miał działać w czasach Zjednoczonej Prawicy: stanowisko w państwowej instytucji jako nagroda dla swojego człowieka.
Zeznania w równoległym procesie trzech byłych dyrektorów Lasów Państwowych rzucają na sprawę szczególne światło. Z odczytanych przed sądem zeznań Andrzeja Szelążka, byłego dyrektora szczecińskiej dyrekcji LP, wynika, że początkowo nie zgodził się on na awans Mateckiego, bo radnemu brakowało czterech lat stażu do objęcia funkcji kierowniczej.
Wtedy, jak zeznał Szelążek, dyrektor generalny Józef K. miał zagrozić mu zwolnieniem. Po pewnym czasie sugestia się powtórzyła i Matecki ostatecznie został kierownikiem Zespołu do spraw Współpracy z Otoczeniem Regionalnym. Byli dyrektorzy odpowiadają za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków.
Na ławie oskarżonych, obok 36-letniego posła, zasiądzie siedem innych osób, w tym były wicewojewoda zachodniopomorski Mateusz W. (prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia) oraz Adam S., prezes stowarzyszenia Fidei Defensor. Pozostałym prokuratura przypisuje udział lub pomoc w praniu pieniędzy. Żadna z ośmiu osób nie przyznaje się do winy.
Sam Matecki konsekwentnie odrzuca wszystkie zarzuty. Jego obrońca przekonuje, że konkursy z Funduszu Sprawiedliwości zostały zrealizowane, a praca w Lasach Państwowych była rzeczywista i potwierdzają to liczne dowody. Poseł twierdzi, że nigdy nie decydował o wydatkowaniu pieniędzy z funduszu i nie otrzymał z niego żadnych środków, a w sprawie lasów podkreśla, że wielokrotnie wyjeżdżał na spotkania z dyrektorami.
Obrona złożyła wnioski o umorzenie postępowania, które sąd musi teraz rozpoznać. Zgodnie z zasadą domniemania niewinności o winie Mateckiego rozstrzygnie dopiero prawomocny wyrok. Proces szczeciński będzie jednak bacznie obserwowany — to jeden z pierwszych sprawdzianów, czy obietnice rozliczenia nieprawidłowości z czasów PiS znajdą finał w sądzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze