Reklama

Sąd zablokował rozporządzenie Trumpa. Chodzi o głosowanie korespondencyjne


Federalny Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych utrzymał w mocy wcześniejsze orzeczenie, które blokuje najważniejsze zapisy rozporządzenia prezydenta Donalda Trumpa dotyczącego zmian w zasadach głosowania korespondencyjnego. Zdaniem sędziów wprowadzenie nowych regulacji mogłoby wywołać poważne problemy organizacyjne i doprowadzić do ograniczenia prawa wyborczego części obywateli.


Decyzja zapadła na kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami uzupełniającymi do Kongresu i może mieć znaczenie nie tylko dla obecnego procesu wyborczego, ale również dla przyszłych sporów dotyczących kompetencji prezydenta w zakresie organizacji wyborów.

Federalny sąd utrzymał wcześniejszą blokadę

Sąd Apelacyjny Pierwszego Okręgu podtrzymał wyrok wydany wcześniej przez sąd federalny w stanie Massachusetts. Oznacza to, że najważniejsze elementy rozporządzenia podpisanego przez Donalda Trumpa pozostają zawieszone i nie mogą zostać wdrożone.

W uzasadnieniu sędziowie wskazali, że dokument przewiduje bezprecedensową ingerencję administracji federalnej w sposób organizowania wyborów przez poszczególne stany. Według składu orzekającego wejście przepisów w życie mogłoby doprowadzić do poważnych zakłóceń w przygotowaniu wyborów oraz stworzyć ryzyko pozbawienia prawa głosu części osób, które mają do niego pełne uprawnienia.

Reklama

Sędziowie ostrzegają przed chaosem wyborczym

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że wdrożenie nowych zasad tuż przed wyborami mogłoby wywołać dezorganizację całego procesu wyborczego.

Zdaniem sądu zmiany mogłyby utrudnić udział w głosowaniu wielu uprawnionym obywatelom, a jednocześnie naruszyć dotychczasowy podział kompetencji pomiędzy władzami federalnymi i stanowymi.

Jeden z członków składu orzekającego, sędzia Joshua D. Dunlap, przedstawił częściowo odrębne stanowisko. Zwrócił uwagę, że sprawa ma wyjątkowy charakter, jednak również ocenił, iż rozporządzenie niesie realne zagrożenie dla prawidłowego przebiegu procesu wyborczego.

Reklama

Spór dotyczy kompetencji w organizacji wyborów

Centralnym elementem sporu pozostaje pytanie o to, kto może decydować o zasadach przeprowadzania wyborów w Stanach Zjednoczonych.

Konstytucja USA przyznaje zasadnicze kompetencje w tym zakresie władzom stanowym oraz Kongresowi. Sąd uznał, że administracja prezydencka nie może samodzielnie przejmować części tych uprawnień poprzez rozporządzenia wykonawcze.

To właśnie ten argument stał się jednym z kluczowych powodów utrzymania wcześniejszego wyroku.

Co przewidywało rozporządzenie Donalda Trumpa?

Dokument podpisany przez prezydenta w marcu zakładał szereg zmian dotyczących weryfikacji wyborców korzystających z głosowania korespondencyjnego.

Reklama

Wśród proponowanych rozwiązań znalazły się między innymi przygotowanie przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykazów obywateli służących do sprawdzania uprawnień wyborczych oraz większe zaangażowanie federalnej poczty w proces potwierdzania danych osób oddających głosy drogą korespondencyjną.

Administracja Donalda Trumpa od dłuższego czasu przekonuje, że głosowanie korespondencyjne wymaga dodatkowych zabezpieczeń. Sam prezydent wielokrotnie twierdził, że ta forma udziału w wyborach może zwiększać ryzyko nadużyć i nieprawidłowości. Dotychczas jednak sądy wielokrotnie wskazywały, że takie zarzuty nie zostały potwierdzone w stopniu uzasadniającym tak daleko idące zmiany.

Reklama

Pozew złożyli prokuratorzy z ponad 20 stanów

Sprawa trafiła do sądu po pozwie wniesionym przez ponad dwudziestu prokuratorów generalnych stanów zarządzanych przez Demokratów. W ich ocenie rozporządzenie naruszało konstytucyjny podział kompetencji i wykraczało poza uprawnienia przysługujące prezydentowi.

Sądy obu instancji podzieliły tę argumentację, uznając, że administracja federalna nie może jednostronnie zmieniać zasad organizacji wyborów na poziomie stanowym.

To jeszcze nie koniec sporu

Choć wyrok sądu apelacyjnego stanowi poważną porażkę dla administracji Donalda Trumpa, postępowanie prawdopodobnie nie zakończy się na tym etapie.

Reklama

Prawnicy reprezentujący prezydenta zapowiedzieli już możliwość skierowania sprawy do Sądu Najwyższego USA. Jeżeli najwyższy organ sądowniczy zdecyduje się ją rozpatrzyć, może zapaść precedensowe rozstrzygnięcie dotyczące granic uprawnień prezydenta oraz roli władz federalnych w organizacji amerykańskich wyborów.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 26/07/2026 09:09
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości