Trzygodzinna rozmowa Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim nie przyniosła rozstrzygnięcia w sprawie stowarzyszenia Rozwój Plus. Prezes PiS wygłosi dziś w południe oświadczenie w siedzibie partii przy Nowogrodzkiej. Tymczasem termin ultimatum dla parlamentarzystów, którzy mieli zadeklarować brak przynależności do wewnątrzpartyjnych stowarzyszeń pod groźbą wykluczenia, minął w nocy z czwartku na piątek.
Jak poinformował rzecznik PiS Rafał Bochenek, Kaczyński przedstawił podczas spotkania szereg propozycji kompromisowych. Zamiast likwidacji stowarzyszenia zaproponował jego zamrożenie do czasu wyborów parlamentarnych oraz przeniesienie całej działalności Rozwoju Plus do partii, z pełnym jej wsparciem.
Propozycja nie przekonała jednak środowiska Morawieckiego. Europoseł Piotr Müller, członek stowarzyszenia, ocenił wprost, że zamrożenie do wyborów i przeniesienie działalności do partii to w praktyce nic innego jak likwidacja. Podkreślił przy tym, że dobra wola po ich stronie pozostaje niezmienna i wciąż jest czas na porozumienie, ale nie ma zgody na podpisywanie lojalek ani wymuszanie upokarzających deklaracji.
Podobnie ocenił sytuację europoseł Waldemar Buda, również członek stowarzyszenia. Według niego Morawiecki złożył szereg propozycji porozumienia, ale granicą pozostaje dalsze istnienie Rozwoju Plus i wycofanie się z żądania podpisywania lojalek.
Rzecznik partii przyznał, że rozmowy nie zakończyły się sukcesem także dlatego, że Morawiecki nie zgodził się na równe traktowanie wszystkich posłów w klubie, chcąc jednocześnie zastrzec dla siebie szczególne warunki funkcjonowania w partii. Jeszcze przed czwartkowym spotkaniem, w porannej rozmowie w RMF FM, poseł Jacek Sasin informował, że około 150 posłów złożyło już oświadczenia o braku przynależności do stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną wewnątrz PiS.
Sam Sasin poszedł dalej niż większość kolegów: jego stowarzyszenie „Po pierwsze Polska” zakończyło działalność jeszcze tego samego dnia, gdy komitet polityczny partii przyjął ultimatum. Morawiecki natomiast konsekwentnie sygnalizował, że chce pozostać w PiS i rozwijać własne stowarzyszenie, deklarując, że kieruje nim chęć „wygranej ambitnej Polski”.
Ciekawostką całej sytuacji jest fakt, że również sam Kaczyński, jak poinformował Bochenek, podpisał oświadczenie o przynależności do partii, tak jak każdy jej członek przy wstępowaniu w szeregi. Müller zareagował na to szybko, zaznaczając, że przygotowane dla parlamentarzystów oświadczenia dotyczą czegoś zupełnie innego niż standardowa deklaracja członkowska, więc nie warto, jego zdaniem, wprowadzać w tej sprawie opinii publicznej w błąd.
Bochenek doprecyzował także techniczną stronę całej procedury. Wymagane oświadczenia można było wysłać mailem albo przez WhatsAppa, bez konieczności osobistego stawiennictwa w siedzibie partii, bo, jak to ujął, PiS jest ugrupowaniem nowoczesnym.
Zamieszanie wokół partii nie umknęło uwadze koalicji rządzącej. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski skomentował sytuację złośliwie, mówiąc, że wprawdzie nigdy nie należał do PiS, ale partię tę kocha na tyle mocno, że chciałby, aby istniały co najmniej dwie.
Wszystko wskazuje na to, że ostateczne rozstrzygnięcie tej wewnątrzpartyjnej rozgrywki poznamy dopiero dziś w południe, gdy Jarosław Kaczyński wygłosi zapowiedziane oświadczenie w siedzibie partii przy Nowogrodzkiej. Do tego czasu pozostaje spekulować, czy kompromis w postaci zamrożenia stowarzyszenia zostanie ostatecznie zaakceptowany, czy też doprowadzi do formalnego rozłamu w największej partii opozycyjnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze