Spór między premierem a uciekającym przed polskim wymiarem sprawiedliwości byłym ministrem sprawiedliwości wszedł w ostrą fazę. Donald Tusk ocenił, że sprawa pożyczki, jaką Zbigniew Ziobro zaciągnął we własnej fundacji — finansowanej między innymi przez prezesa giełdy kryptowalut Zondacrypto — jest mocniejsza niż akty oskarżenia. Ziobro odpowiedział tego samego dnia gwałtownym wpisem, w którym nazwał premiera królem złodziejskiego układu. Doszło do bezpośredniego starcia na najcięższe oskarżenia.
Sprawa wyszła na jaw przy publikacji oświadczeń majątkowych posłów, które w środę Kancelaria Sejmu zbiorczo zamieściła na swojej stronie. Ziobro napisał w swoim oświadczeniu, że przebywając w Budapeszcie, został zaskoczony sfabrykowanymi zarzutami oraz wnioskiem o aresztowanie.
Sprawa wyszła na jaw przy publikacji oświadczeń majątkowych posłów, które w środę Kancelaria Sejmu zbiorczo zamieściła na swojej stronie. Ziobro napisał w swoim oświadczeniu, że przebywając w Budapeszcie, został zaskoczony sfabrykowanymi zarzutami oraz wnioskiem o aresztowanie.
Dlatego właśnie zdecydował się pozostać za granicą. Stwierdził też, że nie było go stać na obronę prawną, więc pożyczył 57 tysięcy złotych netto od Fundacji Instytut Polski Suwerennej, której sam jest prezesem. To źródło finansowania fundacji stało się sednem zarzutu Tuska.
Jak premier informował już w kwietniu, w 2025 roku na jej konto Fundacji Instytut Polski Suwerennej wpłynęło 450 tysięcy złotych od Przemysława Krala, prezesa zarządu Zondacrypto, giełdy kryptowalut, w sprawie której Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.
Niektórzy mi dokuczali, kiedy mówiłem, że nie ma żadnych wątpliwości co do Zondacrypto… te pieniądze, które są za Zondacrypto, to było także finansowanie niektórych polityków i instytucji związanych z PiS-em i z Konfederacją
— powiedział Tusk podczas ostatniego briefingu. Pytany o pożyczkę, odparł krótko: to jest mocniejsze niż akty oskarżenia w sądzie.
Odpowiedź byłego ministra nie kazała na siebie czekać. W obszernym wpisie na platformie X Ziobro przeszedł do frontalnego ataku, zwracając się bezpośrednio do premiera słowami: Donaldzie Tusku, królu złodziejskiego układu! Wymienił następnie nazwiska polityków kojarzonych z obozem rządzącym, zarzucając im przestępstwa, wspomniał o Sławomirze Nowaku, Romanie Giertychu i Tomaszu Grodzkim.
Oskarżył też premiera, że zamiótł te złodziejstwa głęboko pod dywan. To oskarżenia formułowane przez Ziobrę, z których część dotyczy spraw spornych lub nierozstrzygniętych prawomocnie. Sednem jego obrony jest jednak argument o jawności.
Wszystko wpisałem jawnie do oświadczenia – czarno na białym. Bo zawsze działałem zgodnie z prawem
— napisał Ziobro, przeciwstawiając swoją transparentność rzekomemu działaniu pod stołem przez polityków koalicji. Były minister twierdzi, że to rzekomo sfabrykowane śledztwo nielegalnie przejętej prokuratury pozbawiło go środków do życia, a blokada kont i nieruchomości uniemożliwiła mu wzięcie kredytu na opłacenie obrońcy.
Dlatego, jak przekonuje, był zmuszony zaciągnąć pożyczkę, którą jawnie ujął w oświadczeniu, i zapowiedział, że zwróci całą kwotę powiększoną o 50 procent z prywatnych pieniędzy. Powinien więc, zgodnie ze swoją deklaracją, zwrócić łącznie 85,5 tysiąca złotych.
W swojej ripoście Ziobro odwrócił też zarzut dotyczący Zondacrypto, wskazując, że ofiarami giełdy padły liczne instytucje.
Fundacja Owsiaka, TVN, nasza fundacja i dziesiątki podmiotów nigdy nie przyjęłyby wsparcia od firmy, wiedząc, że jest uwikłana w oszustwo
Reklama
— napisał, zarzucając Tuskowi, że to podległe premierowi służby powinny aferę wykryć i jej zapobiec. Przypomniał również, że premier, jego zdaniem
zaledwie trzy miesiące temu sam przed kamerami reklamował Zondacrypto na koszulce
i porównał całą sprawę do afery Amber Gold. Prawda jest nieco inna i doodzi umyślnej manipulacji, nie pierwszej zresztą autorstwa Zbigniewa ZIobry. Premier bowiem pozował do zdjęcia z koszulką meczową klubu, którego jest wiernym kibicem czyli Lechii Gdańsk, opatrzonej autografami piłkarzy. Napis Zondacrypto widnieje na niej pod herbem klubu jako ówczesny sponsor gdańskiego klubu. Zresztą aferalna giełda krypto walut pojawiała się wówczas na koszulkach wielu klubów.
W tle tej politycznej wymiany ciosów stoją jednak konkretne, ciężkie zarzuty prokuratury. W związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości Ziobrze zarzuca się, że jako szef resortu kierował zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywał stanowisko do działań przestępczych — łącznie 26 przestępstw.
Miał wydawać podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w oferty konkursowe i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom. Były minister wraz ze swoim dawnym zastępcą Marcinem Romanowskim otrzymał ochronę międzynarodową na Węgrzech pod rządami Viktora Orbána.
Z kolei 10 maja tego roku poinformował, że przebywa w USA. Zapewnił, że nie uciekł z Polski, lecz posługuje się dokumentem przyznanym mu wraz z prawem do azylu. Tymczasem w kraju czekają na niego areszt, list gończy i wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania, który wciąż nie został podpisany, bo ażdy kolejny losowany do tej sprawy sędzia okazuje się bliskim znajomym Ziobry, powiązanym z nim różnego rodzaju układami towarzysko-biznesowymi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze