Piątkowe obrady Sejmu przerodziły się w polityczny konflikt. Marszałek Włodzimierz Czarzasty zdecydował o wykluczeniu z posiedzenia posłów Prawa i Sprawiedliwości – Dariusza Mateckiego i Michała Wosia. Powodem było zakłócanie przebiegu obrad oraz wnoszenie na salę sejmową plansz ze zdjęciami przedstawiającymi premiera Donalda Tuska i wicemarszałkinię Monikę Wielichowską.
Sytuacja zaczęła się podczas wniosków formalnych. Matecki podszedł w pobliże mównicy z dużą planszą, na której znajdowało się zdjęcie premiera oraz hasło „Tylko nie mów nikomu”. Marszałek kilkukrotnie przywoływał posła do porządku. Gdy działania nie przyniosły efektu, zapadła decyzja o wykluczeniu go z obrad. Mimo wezwania Matecki nie opuścił od razu sali i zaprezentował kolejne zdjęcie, tym razem z udziałem Moniki Wielichowskiej.
Napięcie na sali nie opadło. Chwilę później podobne działania podjął Michał Woś, który również próbował ustawić planszę przed mównicą. Marszałek Czarzasty ponownie interweniował i – po dwóch upomnieniach – zdecydował o wykluczeniu także tego posła. Obaj politycy zostali uznani za osoby uniemożliwiające prowadzenie obrad.
Po tych wydarzeniach ogłoszono krótką przerwę. Posłowie PiS początkowo pozostali na sali, jednak ostatecznie opuścili ją. Incydent wywołał duże emocje i stał się jednym z najgłośniejszych momentów tego posiedzenia Sejmu.
Plansze przyniesione przez posłów odnosiły się do sprawy Kamili L., byłej działaczki Platformy Obywatelskiej w Kłodzku. 19 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał ją na 6,5 roku więzienia. Kobieta została uznana winną m.in. nieudzielenia pomocy małoletniej ofierze przemocy seksualnej oraz znęcania się nad zwierzętami. Sprawa wywołała ogromne oburzenie ze względu na jej brutalny charakter.
Jeszcze surowszy wyrok usłyszał jej mąż, skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Odpowiadał za gwałty, wykorzystywanie seksualne dzieci, podawanie substancji odurzających oraz przestępstwa wobec zwierząt. Prokuratura wskazywała, że czyny miały charakter szczególnie drastyczny.
Do sprawy odniósł się także minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który zapowiedział analizę materiałów. Jak podkreślił:
„chciałbym wiedzieć, jaka była rola tej pani (…) tam koszmar tej sprawy jest tak wielki. Tam powinny być najsurowsze kary”.
Reklama
W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się zdjęcia Kamili L. z politykami, w tym z premierem Donaldem Tuskiem oraz Moniką Wielichowską.
Wicemarszałkini Sejmu odniosła się do sprawy, podkreślając, że nie utrzymywała z kobietą prywatnych relacji. Fotografie – jak zaznaczano – pochodziły głównie z wydarzeń publicznych i kampanii wyborczych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze