W Sejmie trwają prace nad wprowadzeniem przepisów, które mają ograniczyć zjawisko patostreamingu. Propozycje zmian przygotowali zarówno posłowie Prawa i Sprawiedliwości, jak i Koalicji Obywatelskiej. Choć cel jest wspólny, szczegóły projektów różnią się w kluczowych kwestiach. Chodzi o stworzenie realnych narzędzi do walki z treściami, które od lat funkcjonują w internecie bez wyraźnych konsekwencji prawnych.
Patostreaming to publikowanie lub transmitowanie materiałów pokazujących zachowania wulgarne, brutalne albo poniżające. Twórcy takich treści często zarabiają na ich popularności, co dodatkowo napędza zjawisko. Problem dotyczy szczególnie młodych odbiorców, którzy mają łatwy dostęp do takich materiałów i często nie potrafią właściwie ich ocenić.
Projekt przygotowany przez Koalicję Obywatelską zakłada wprowadzenie odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie patotreści w internecie. Jak podkreśliła Monika Rosa, szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży:
„proponujemy taką zmianę po to, aby stworzyć kompleksowy system karania osób, które zarabiają i pokazują młodym osobom takie patologiczne treści za pomocą internetu”.
Nowelizacja przewiduje karanie za publikowanie materiałów przedstawiających przestępstwa lub ich pozorowane wersje. W katalogu znalazły się m.in. czyny związane z przemocą, naruszeniem nietykalności cielesnej, przestępstwami seksualnymi czy znęcaniem się nad zwierzętami i głowonogami.
Projekt obejmuje także kwestie promocji hazardu przez influencerów, co ma ograniczyć dodatkowe źródła zarobku twórców patotreści.
Równolegle planowane są zmiany w Kodeksie wykroczeń. Jak zaznaczyła Rosa:
„ten przepis domyka system walki z patostreamingiem, aby eliminować luki w karalności”.
W praktyce oznacza to stworzenie spójnego systemu sankcji – od wykroczeń po przestępstwa.
Swój projekt przedstawiło także Prawo i Sprawiedliwość. Jak przypomniał Michał Wójcik, propozycja ta była już wcześniej zgłaszana, ale nie została uchwalona. Podczas debaty poseł zarzucił rządzącym przejęcie pomysłów jego ugrupowania, nazywając ich „złodziejami legislacyjnymi” i apelując o wspólne procedowanie zmian.
Projekt PiS zakłada m.in. surowsze kary w przypadku działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – nawet do ośmiu lat więzienia. Przewidziano też wyłączenie odpowiedzialności karnej dla osób działających w obronie interesu publicznego. To podejście różni się od propozycji KO, która przewiduje wyjątki m.in. dla działalności artystycznej i naukowej.
Oba projekty zakładają jednak podobny zakres kar za podstawowe przestępstwa – od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Różnice dotyczą przede wszystkim szczegółowych zapisów i zakresu odpowiedzialności.
Podczas prac legislacyjnych pojawiły się także wątpliwości dotyczące kształtu nowych regulacji. Małgorzata Kołodziejczak z Koalicji Obywatelskiej zwróciła uwagę, że przepisy powinny obejmować nie tylko same transmisje, ale szerzej – rozpowszechnianie szkodliwych treści. Jak zaznaczyła:
„zmiany w prawie powinny prowadzić do penalizacji szeroko rozumianego rozpowszechniania treści patologicznych, brutalnych, poniżających, demoralizujących lub naruszających godność człowieka”.
Posłanka podniosła też kwestię proporcjonalności kar, wskazując, że w niektórych przypadkach transmisja mogłaby być surowiej karana niż samo zdarzenie. To pokazuje, że prace nad ustawą wciąż wymagają doprecyzowania.
Dane Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowego Instytutu Badawczego potwierdzają skalę problemu. W 2024 roku patostreamy oglądało 22 proc. uczniów starszych klas szkół podstawowych i ponadpodstawowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze