Polska od miesięcy nie ma ustawy regulującej rynek kryptoaktywów. We wtorek Sejm podejdzie do tego tematu po raz trzeci – na wokandzie znalazły się cztery projekty ustaw: rządowy, prezydencki oraz poselskie propozycje Konfederacji i Polski 2050. Dwie poprzednie próby uregulowania tej branży zakończyły się prezydenckimi wetami Karola Nawrockiego, który zarzucał rządowi nadregulację. Tym razem na stole leżą też własne propozycje prezydenta.
Stawka jest konkretna: bez krajowej ustawy polskie firmy kryptowalutowe stracą możliwość legalnego działania już 1 lipca 2026 roku.
Propozycje Donalda Tuska i Karola Nawrockiego są do siebie bliźniaczo podobne – oba implementują unijne rozporządzenie MiCA i powierzają nadzór nad rynkiem kryptoaktywów Komisji Nadzoru Finansowego. Różnice dotyczą jednak kwestii, które dla branży mają realne znaczenie finansowe.
Rząd chce, by KNF mogła blokować rachunki kryptoaktywów nawet do 6 miesięcy; prezydent skraca ten czas do 3 miesięcy i wymaga dodatkowo uprzedniej zgody sądu. W obu projektach pierwotna blokada może trwać do 96 godzin.
Rozbieżności dotyczą też opłat nadzorczych: projekt rządowy zakłada maksymalnie 0,5 procent przychodów dla emitentów i 0,4 procent dla dostawców usług, prezydencki obniża oba limity do 0,1 procent. Nawrocki proponuje też niższe kary za naruszenia przepisów niż te zaproponowane przez rząd Tuska.
Na tle pozostałych propozycji projekt Prawa i Sprawiedliwości – złożony w nowej wersji w poniedziałek, choć w harmonogramie obrad wciąż widnieje wycofana wersja – wyróżnia się radykalizmem. PiS dąży do całkowitego zakazu działalności kryptowalutowej w Polsce, traktując ją jako nieuczciwą praktykę rynkową.
Przedsiębiorcy, którzy kontynuowaliby taką działalność, mieliby odpowiadać karnie – od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, a w niektórych przypadkach nawet do 10 lat. Firmy dostałyby dwa miesiące na zamknięcie działalności i zwrot środków klientom.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów mógłby kierować wnioski o blokadę rachunków do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a operatorzy telekomunikacyjni blokowaliby dostęp do stron z usługami kryptowalutowymi.
Polska 2050 poszła w odwrotnym kierunku – jej projekt jest zbliżony do rządowego, ale przewiduje dodatkowo możliwość świadczenia usług kryptowalutowych przez banki w ramach wydzielonych jednostek organizacyjnych.
Komisja Nadzoru Finansowego w lutym 2026 roku ostrzegła wprost: unijne przepisy rozporządzenia MiCA pozwalają podmiotom działać bez wymaganego zezwolenia tylko do 1 lipca 2026 roku.
Jeśli do tego czasu Polska nie wyznaczy krajowego organu nadzorczego – a bez ustawy nie jest to możliwe – polskie firmy kryptowalutowe utracą prawo do świadczenia usług. Na krajowym rynku pozostałyby wyłącznie podmioty z zezwoleniami uzyskanymi w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej.
To oznaczałoby faktyczne wypchnięcie polskiej branży z własnego podwórka i oddanie go zagranicznej konkurencji. Presja czasowa jest więc tym razem zupełnie realna – i być może właśnie ona sprawi, że trzecia próba uregulowania kryptowalut w Polsce zakończy się inaczej niż poprzednie dwie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze