Polski rynek elektromobilności ma przed sobą kilka bardzo mocnych lat. Z prognoz Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności wynika, że w 2030 roku co czwarte sprzedane w Polsce auto osobowe będzie elektryczne. Oznacza to, że z krajowych salonów wyjedzie wtedy ponad 140 tys. nowych samochodów na prąd. To pokazuje, że auta elektryczne przestają być produktem dla wąskiej grupy kierowców i coraz wyraźniej wchodzą do głównego nurtu rynku.
Jednocześnie branża wchodzi dziś w etap, w którym obok ambitnych prognoz pojawia się także sporo znaków zapytania. Po rekordowym 2025 roku, gdy w Polsce zarejestrowano ponad 43 tys. takich aut, a do użytku oddano ponad 3 tys. punktów ładowania, tempo zmian pozostaje wysokie, ale warunki rozwoju przestają być tak przewidywalne jak dotąd.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że jednym z najważniejszych powodów tej niepewności jest zakończenie dopłat do zakupu osobowych i dostawczych samochodów elektrycznych. Jak podkreślił członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności Aleksander Rajch:
„jeden z kluczowych powodów to oczywiście zakończenie dopłat do zakupu osobowych i dostawczych BEV, które były dostępne w Polsce (z krótką przerwą) niemal 4 lata”.
To ważna zmiana, bo właśnie system wsparcia przez długi czas pomagał pobudzać sprzedaż i oswajać klientów z nową technologią. Równolegle zmienia się też otoczenie regulacyjne. Rajch zaznaczył, że „duże zmiany czekają nas również na poziomie regulacyjnym”, wskazując na propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą złagodzenia celu redukcji emisji przewidzianego na 2035 rok.
Dla producentów, importerów i samych kierowców oznacza to nowy układ sił na rynku, w którym decyzje zakupowe będą coraz mocniej zależeć nie tylko od cen aut, ale też od przepisów i długofalowej polityki klimatycznej.
Mimo tych zmian prognozy dla rynku pozostają bardzo ambitne. Dyrektor Centrum Badań i Analiz Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności Jan Wiśniewski przekazał, że zgodnie z szacunkami organizacji:
„w 2030 r. z polskich salonów wyjedzie ponad 140 tys. nowych, osobowych „elektryków”, a ich udział rynkowy zbliży się do 25 proc.”.
Reklama
To oznaczałoby wyraźny skok względem obecnej sytuacji i potwierdzałoby, że transformacja transportu w Polsce będzie postępować szybciej niż jeszcze kilka lat temu zakładano.
Skala tego wzrostu pokazuje, że elektromobilność przestaje być jedynie modnym kierunkiem rozwoju, a staje się realnym segmentem rynku motoryzacyjnego. Warunkiem utrzymania tego tempa będzie jednak nie tylko zainteresowanie klientów, lecz także stabilność przepisów, dalszy rozwój infrastruktury i dostępność konkurencyjnych cenowo modeli.
Raport pokazuje też, że rozwój elektromobilności w Polsce jest bardzo nierówny. Wśród miast liczących ponad 100 tys. mieszkańców najwięcej samochodów elektrycznych na tysiąc mieszkańców zarejestrowano w Warszawie. Za nią znalazły się Poznań i Katowice.
Na drugim biegunie są Bytom, Dąbrowa Górnicza i Zabrze, gdzie takich aut jest najmniej. To dobrze pokazuje, że tempo zmian zależy nie tylko od ogólnopolskich trendów, lecz także od lokalnej infrastruktury, siły nabywczej mieszkańców i podejścia samorządów.
Równocześnie przybywa stacji ładowania. Autorzy raportu podkreślili, że w ciągu roku łączna moc szybkiej infrastruktury ładowania wzrosła z niespełna 190 tys. kW do ponad 300 tys. kW, czyli o 60 proc. To jeden z najważniejszych sygnałów dla rynku, bo bez szybkiego rozwoju ładowarek trudno mówić o masowym wzroście sprzedaży elektryków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze