Sprawa ujawnionych na prywatnej posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem ludzkich płodów i odpadów medycznych wywołała w Polsce ogromne emocje. Trudno się temu dziwić. Sam obraz śledczych przeszukujących ziemię i informacje o kolejnych odnajdywanych szczątkach działają na wyobraźnię. Problem polega jednak na tym, że w takich sytuacjach emocje bardzo często zaczynają wyprzedzać fakty.
Prokuratura poinformowała, że 57-letnia patomorfolog Magdalena H., była właścicielka posesji, usłyszała zarzut obejmujący dwa czyny: zbezczeszczenie ludzkich szczątków oraz nielegalne składowanie niebezpiecznych odpadów medycznych.
Sama kobieta miała przyznać, że przewiozła i zakopała odnalezione na działce płody oraz odpady. Jednocześnie śledczy podkreślają coś niezwykle istotnego: na obecnym etapie postępowania nie ma dowodów wskazujących, że kobieta wykonywała nielegalne aborcje.
Nie ma także dowodów na udział innych osób ani informacji o kolejnych miejscach, gdzie mogłyby znajdować się podobne odpady. To bardzo ważne zastrzeżenie, o którym część komentatorów i mediów zdaje się zapominać. Podobniejak o tym, że nie powinno sie ferować wyroków zanim ocenito sąd.
Podczas konferencji prasowych niemal natychmiast pojawiły się pytania sugerujące, że na posesji mogły znajdować się płody pochodzące z nielegalnych zabiegów przerywania ciąży. Problem polega na tym, że takie sugestie nie wynikały z ustaleń śledztwa. To zwykłe szukanie przez pseudodziennikarzy taniej sensacji, by ich temat stał sie bardziej nośny w mediach.
Prokuratura sama przyznała, że analizuje różne scenariusze i nie posiada obecnie dowodów pozwalających twierdzić, że dochodziło do nielegalnych aborcji. Mimo to część przekazów medialnych zaczęła budować atmosferę sensacji, jakby taki wniosek był już przesądzony.
Rolą reportera jest zadawanie pytań, ale równie ważne jest odróżnianie hipotez od faktów. W przeciwnym razie odbiorca otrzymuje nie informację, lecz emocjonalną narrację opartą na domysłach. Warto pamiętać, że patomorfolog z racji wykonywanego zawodu ma kontakt z materiałem biologicznym oraz szczątkami ludzkimi pochodzącymi z legalnych procedur medycznych.
Sam fakt odnalezienia płodów nie przesądza więc automatycznie o ich pochodzeniu ani o sposobie, w jaki znalazły się w danym miejscu. Kluczowe pytania brzmią dziś inaczej. Skąd pochodziły odnalezione szczątki? Jak długo znajdowały się na posesji? Dlaczego zostały zakopane zamiast zutylizowane zgodnie z obowiązującymi procedurami? To właśnie na te pytania powinno odpowiedzieć śledztwo.
Jeszcze więcej wątpliwości budzi decyzja prokuratury o skierowaniu do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie kobiety. Przypomnijmy podstawowe fakty. Magdalena H. ma 57 lat. Posiada stałe miejsce zamieszkania. Nie ukrywała się przed organami ścigania. Została zatrzymana pod znanym adresem. Według dostępnych informacji nie była wcześniej karana. Złożyła również wyjaśnienia.
Nie są to okoliczności, które automatycznie wskazują na wysokie ryzyko ucieczki czy ukrywania się. Tymczasowy areszt nie jest karą. W polskim systemie prawnym ma być środkiem wyjątkowym, stosowanym wtedy, gdy inne zabezpieczenia okazują się niewystarczające.
Prawo przewiduje przecież wiele mniej restrykcyjnych rozwiązań: dozór policji, zakaz opuszczania kraju, zatrzymanie paszportu czy poręczenie majątkowe. Dlatego pojawia się naturalne pytanie, czy w tej sprawie rzeczywiście nie dałoby się zabezpieczyć toku postępowania bez izolowania podejrzanej na trzy miesiące.
Nie ma wątpliwości, że sprawa z Lutoryża jest szokująca. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, kobieta będzie musiała ponieść odpowiedzialność za swoje działania. Ale właśnie w takich momentach państwo prawa powinno zachować szczególną ostrożność.
Im większe emocje społeczne, tym większa pokusa podejmowania decyzji, które mają uspokoić opinię publiczną. Tymczasem sąd nie powinien kierować się nastrojami społecznymi ani medialnym zainteresowaniem. Powinien kierować się wyłącznie dowodami.
Dzisiaj najbardziej rozsądne wydaje się oczekiwanie na wyniki badań, ustalenia biegłych i dalsze ustalenia śledczych. To one odpowiedzą na pytania, które naprawdę mają znaczenie. Bo w tej sprawie nadal jest więcej niewiadomych niż pewników. A tam, gdzie brakuje faktów, szczególnie łatwo o histerię. I szczególnie łatwo zapomnieć, że emocje nie mogą zastępować prawa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze