Narastający konflikt wokół przyszłości europejskiej polityki energetycznej coraz wyraźniej dzieli państwa Unii Europejskiej. Premier Węgier Viktor Orban w ostrych słowach skrytykował Ukrainę za apel do Brukseli o wstrzymanie importu rosyjskiej energii, nazywając ją wprost „wrogiem” swojego kraju. Wystąpienie miało miejsce podczas sobotniego wiecu w węgierskim mieście Szombathely.
Orban nie krył oburzenia wobec stanowiska Kijowa, który naciska na Unię Europejską, by jak najszybciej zakończyła zakupy taniej energii z Rosji. Jak podkreślił, takie działania uderzają bezpośrednio w interesy Węgier.
Każdy, kto chce pozbawić nas dostępu do taniej energii, działa przeciwko Węgrom. Ukraina jest więc naszym wrogiem – stwierdził premier, wywołując aplauz zgromadzonych sympatyków.
Węgierski szef rządu odniósł się również do starań Ukrainy o członkostwo w Unii Europejskiej. Zaznaczył, że Budapeszt powinien utrzymywać pragmatyczne relacje z Kijowem jako sąsiadem, jednak członkostwo Ukrainy w UE jest – jego zdaniem – nie do zaakceptowania.
Stanowisko to wpisuje się w długotrwałą linię polityczną Węgier, które wielokrotnie dystansowały się od prointegracyjnych planów Brukseli w kontekście Ukrainy.
Tymczasem Unia Europejska konsekwentnie realizuje strategię odchodzenia od rosyjskich surowców. 26 stycznia państwa członkowskie zatwierdziły zakaz importu rosyjskiego gazu, który ma wejść w życie etapami. Import rosyjskiego LNG zostanie wstrzymany do końca 2026 r., a gaz dostarczany rurociągami – do 30 września 2027 r.
Za przyjęciem przepisów opowiedziała się zdecydowana większość państw UE. Przeciwko zagłosowały jedynie Węgry i Słowacja, wskazując na zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego.
W odpowiedzi na decyzję Brukseli szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto poinformował o wniesieniu skargi do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dotyczy ona planu REPowerEU, którego celem jest całkowite uniezależnienie Wspólnoty od rosyjskich paliw kopalnych.
Szijjarto argumentował, że bez rosyjskiej ropy i gazu Węgry nie są w stanie zapewnić stabilnych dostaw energii ani utrzymać niskich cen dla gospodarstw domowych.
Według danych Międzynarodowy Fundusz Walutowy, w 2024 r. aż 74 proc. gazu zużywanego na Węgrzech pochodziło z Rosji, a w przypadku ropy naftowej było to 86 proc.. To wyraźny wzrost w porównaniu z 2018 r., gdy rosyjski gaz stanowił 64 proc., a ropa 66 proc. importu.
Te liczby tłumaczą, dlaczego Budapeszt tak stanowczo sprzeciwia się unijnym sankcjom energetycznym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze