W dniu dzisiejszym (9.01) energetycy z całego regionu zorganizowali manifestację w Warszawie. Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 12:00 przed siedzibą spółki PGE Polska Grupa Energetyczna SA. Następnie protestujący przeszli przed gmach Ministerstwa Aktywów Państwowych, gdzie o 13:00 rozpoczął się wiec. Manifestacja jest związana z planowanym wyłączeniem bloków węglowych Elektrowni Rybnik i Elektrowni Łaziska, co budzi niepokój wśród pracowników.
Protestujący wyrażają swoje zaniepokojenie przyszłością zatrudnienia. Wielu pracowników, w tym młodych osób, obawia się o swoje miejsca pracy. – Jestem młodym chłopakiem, zakredytowanym. Jak teraz stracę tę pracę, to pójdę na bruk – mówi jeden z uczestników manifestacji. Jak podkreślają pracownicy, większość osób z Elektrowni Rybnik przyjechała do Warszawy, a w zakładzie zostali jedynie ci, którzy muszą podtrzymać jego funkcjonowanie.
Pracownicy zwracają uwagę na brak nowoczesnych rozwiązań, które mogłyby zastąpić wyłączane bloki węglowe. Podkreślają, że obecnie nie ma supernowoczesnych ekologicznych elektrowni, które mogłyby wypełnić powstałą lukę, a w perspektywie kilku lat może zabraknąć mocy w systemie energetycznym.
Manifestacja spowodowała utrudnienia w ruchu drogowym w centrum Warszawy. Zarząd Transportu Publicznego poinformował, że trasy niektórych linii autobusowych i tramwajowych zostały zmienione. W czasie przemarszu nieprzejezdne były m.in. Aleje Jerozolimskie na odcinku od ronda de Gaulle’a do ronda Dmowskiego oraz ulice Marszałkowska i Wspólna.
Zmienione trasy dotyczą m.in. autobusów linii: 107, 117, 127, 128, 131, 158, 171, 175, 507, 517, 520, 521 i 525 oraz tramwajów linii: 4, 7, 9, 15, 16, 18, 22, 24. Utrudnienia mają potrwać do godziny 16:00, a na trasach objazdowych obowiązują przystanki na żądanie, poza pierwszym stałym przystankiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak zawsze to samo, zakład nam zamkną i co my zrobimy? A odpowiedź jest znana od lat, zmienicie branże lub zatrudnicie się w innej kopali lub firmie w branży pokrewnej, nie wypominając że wielu z nich dociągnie tam i tak do emeruty. Dodatkowo osoba młoda co widzi swoją przyszłość w kopali jest raczej lekko duchem a nie twardo stąpającą po ziemi. Przejście w Polsce na OZE i elektronie atomowe (głównie te) potrwa około 30 lat, a przez ten czas większość kopali utraci zdatne złoża a elektrownie węglowe będzie nadawać się tylko do zamknięcia. W takiej sytuacji i tak stracą pracę a już teraz poważnie należy rozmawiać czy trzeba dopłacać do kopalń. Paradoks polega na tym że będą potrzebni pracownicy elektrowni atomowych, serwisanci instalacji OZE i być może kopalń złóż uranu jeśli polska się zdecyduje go pozyskiwać (jest kilka potencjalnych miejsc). Dlatego jedno usunięte miejsce pracy będzie dawać nowe w czystszym przemyśle.
Jak zawsze to samo, zakład nam zamkną i co my zrobimy? A odpowiedź jest znana od lat, zmienicie branże lub zatrudnicie się w innej kopali lub firmie w branży pokrewnej, nie wypominając że wielu z nich dociągnie tam i tak do emeruty. Dodatkowo osoba młoda co widzi swoją przyszłość w kopali jest raczej lekko duchem a nie twardo stąpającą po ziemi. Przejście w Polsce na OZE i elektronie atomowe (głównie te) potrwa około 30 lat, a przez ten czas większość kopali utraci zdatne złoża a elektrownie węglowe będzie nadawać się tylko do zamknięcia. W takiej sytuacji i tak stracą pracę a już teraz poważnie należy rozmawiać czy trzeba dopłacać do kopalń. Paradoks polega na tym że będą potrzebni pracownicy elektrowni atomowych, serwisanci instalacji OZE i być może kopalń złóż uranu jeśli polska się zdecyduje go pozyskiwać (jest kilka potencjalnych miejsc). Dlatego jedno usunięte miejsce pracy będzie dawać nowe w czystszym przemyśle.