Premier Donald Tusk zapewnił, że konflikt zbrojny w Iranie nie spowoduje niedoborów paliwa w Polsce. Podczas konferencji prasowej podkreślił, że w krótkiej perspektywie – liczonej w tygodniach – nie ma powodów do obaw o dostawy ani o stan magazynów.
– Nie ma w tej chwili powodu do niepokoju – zaznaczył szef rządu.
Jednocześnie premier zastrzegł, że sytuacja w przypadku przedłużającego się konfliktu pozostaje trudna do przewidzenia, ponieważ globalny rynek ropy reaguje dynamicznie na napięcia geopolityczne.
Od momentu rozpoczęcia ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran notowania ropy naftowej wyraźnie wzrosły. Jeszcze przed eskalacją konfliktu baryłka ropy Brent kosztowała poniżej 70 dolarów. W poniedziałek w ciągu dnia cena sięgała niemal 104 dolarów, a wcześniej – w godzinach porannych – przekraczała nawet 117 dolarów.
Tak gwałtowny wzrost cen surowca budzi obawy o przełożenie na ceny paliw na stacjach w całej Europie, w tym w Polsce.
Premier Tusk był pytany o reakcję rządu na rosnące ceny ropy podczas wspólnej konferencji z premierem Holandii Rob Jetten. Zapowiedział, że rząd będzie szukał „ostrożnych narzędzi”, aby ograniczyć ewentualne podwyżki na rynku krajowym.
– Nie dopuścimy do tego, żeby ktokolwiek zarobił na tej sytuacji krytycznej – powiedział premier, odnosząc się także do spółek paliwowych.
Jednocześnie zaznaczył, że Polska nie ma wpływu na globalne ceny ropy, które kształtują się na rynkach międzynarodowych. W swojej wypowiedzi nawiązał również do prezydenta USA Donald Trump, sugerując, że to właśnie decyzje amerykańskie mają realny wpływ na światowe notowania surowców.
Szef rządu podkreślił, że obecnie magazyny paliw w Polsce są zabezpieczone, a dostawy realizowane są bez zakłóceń. Zaznaczył jednak, że w przypadku długotrwałej wojny sytuacja może ulec zmianie, ponieważ nikt nie jest w stanie precyzyjnie przewidzieć reakcji globalnych rynków energii.
Kluczowe znaczenie będzie miała długość konfliktu oraz jego wpływ na stabilność regionu i transport ropy.
Prezydent USA w swoich ostatnich wypowiedziach sugerował, że wzrost cen ropy ma charakter przejściowy i ustąpi po ustabilizowaniu sytuacji. Rynki jednak pozostają nerwowe, a inwestorzy reagują na każdą informację dotyczącą dalszego przebiegu konfliktu.
Eksperci wskazują, że przy utrzymaniu się wysokich cen ropy presja na wzrost cen paliw w Polsce będzie trudna do uniknięcia. Rząd deklaruje jednak, że będzie monitorował sytuację i reagował, aby skala podwyżek nie była większa niż w krajach sąsiednich.
Na dziś – według zapewnień premiera – kierowcy nie muszą obawiać się braku paliwa. Największą niewiadomą pozostaje jednak dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie i jego wpływ na globalny rynek ropy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze