Udział kobiet w globalnej polityce systematycznie rośnie, choć tempo zmian wciąż nie gwarantuje szybkiego osiągnięcia pełnej równości. Z raportu opublikowanego w 2025 roku przez UN Women wynika, że kobiety stanowią obecnie 27,2 proc. składu parlamentów na całym świecie. To wyraźny postęp w porównaniu z 1995 rokiem, kiedy posłanki zajmowały zaledwie 11 proc. miejsc w ławach parlamentarnych.
Jednocześnie organizacja prognozuje, że pełny parytet płci w parlamentach nie zostanie osiągnięty przed 2063 rokiem, jeśli obecne tempo zmian się utrzyma.
Według danych UN Women najwyższy odsetek kobiet w parlamentach odnotowano w Rwandzie (64 proc.). Wysokie wskaźniki notują także Kuba i Nikaragua (po 55 proc.), Andora, Meksyk oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie (po 50 proc.).
Polska plasuje się powyżej globalnej średniej – kobiety posiadają 31 proc. mandatów w krajowym parlamencie.
Pod względem regionalnym liderem pozostaje Ameryka Łacińska i Karaiby, gdzie kobiety stanowią 36 proc. parlamentarzystów. W Europie i Ameryce Północnej wskaźnik ten wynosi 33 proc.
Jednocześnie wciąż istnieją państwa, w których nie zasiada ani jedna kobieta w parlamencie – należą do nich m.in. Bangladesz, Erytrea, Kuwejt, Niger, Sudan oraz Haiti.
Raport wskazuje także na zmniejszenie liczby kobiet pełniących funkcję głowy państwa lub szefowej rządu. W 2025 roku kobiety kierowały zaledwie 25 państwami. Dla porównania, w 2023 roku było ich 36.
To pokazuje, że choć reprezentacja kobiet w parlamentach rośnie, dostęp do najwyższych stanowisk wykonawczych pozostaje bardziej ograniczony.
W grudniu 2025 roku magazyn Forbes opublikował ranking 100 najpotężniejszych kobiet świata. Pierwsze pięć miejsc zajęły polityczki:
Ursula von der Leyen – przewodnicząca Komisji Europejskiej,
Christine Lagarde – prezeska Europejskiego Banku Centralnego,
Sanae Takaichi – premier Japonii,
Giorgia Meloni – premier Włoch,
Claudia Sheinbaum – prezydentka Meksyku.
Szczególne wyróżnienie przypadło japońskiej premier, która jako pierwsza kobieta w historii stanęła na czele państwa o PKB przekraczającym 4,2 bln dolarów.
Analizując kariery liderek z czołówki rankingu, trudno wskazać jeden uniwersalny model awansu.
Ursula von der Leyen przez lata budowała doświadczenie w niemieckiej polityce, zanim w 2019 roku objęła stanowisko szefowej Komisji Europejskiej. Christine Lagarde torowała drogę kobietom w finansach międzynarodowych – jako pierwsza kobieta stanęła na czele Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a następnie Europejskiego Banku Centralnego.
Sanae Takaichi wywodzi się z japońskiej sceny parlamentarnej i przez lata pełniła funkcje ministerialne, zanim objęła urząd premiera. Jej styl przywództwa bywa porównywany do Margaret Thatcher.
Według „Forbes” sto kobiet z rankingu zarządza łącznie zasobami o wartości 37 bilionów dolarów i ma realny wpływ na ponad miliard ludzi na świecie.
Obok uznanych liderek pojawiają się nazwiska polityczek, które w najbliższych latach mogą odegrać kluczową rolę w światowej polityce. Wśród nich wymienia się m.in.: Kaja Kallas, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej, Maja Gojković, premierkę autonomicznej Wojwodiny, Katrín Jakobsdóttir, byłą premier Islandii.
W Stanach Zjednoczonych coraz częściej wskazuje się także na Alexandria Ocasio-Cortez jako potencjalną kandydatkę w wyborach prezydenckich w 2028 roku. W jednym z grudniowych sondaży uzyskała minimalną przewagę nad republikańskim politykiem J. D. Vance.
Udział kobiet w polityce globalnej rośnie, lecz droga do pełnej równości pozostaje długa i wymaga systemowych zmian.
Statystyki pokazują wyraźny progres w ciągu ostatnich trzech dekad, jednak zarówno w zakresie najwyższych stanowisk władzy, jak i w niektórych państwach świata, wciąż istnieją znaczące dysproporcje.
Dynamika ostatnich lat dowodzi jednak, że kobiety odgrywają coraz istotniejszą rolę w kształtowaniu globalnej polityki i gospodarki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze