W leczeniu depresji od lat poszukuje się metod, które działają szybciej i skuteczniej niż standardowe leki. Jednym z najbardziej obiecujących kierunków badań pozostaje ketamina – znana głównie jako środek znieczulający, który w określonych warunkach może przynosić bardzo szybkie efekty przeciwdepresyjne.
Zespół naukowców z Weill Cornell Medicine analizuje obecnie mechanizmy jej działania, aby stworzyć terapię, która zachowa skuteczność leku, ale ograniczy ryzyko działań niepożądanych.
Ketamina wyróżnia się na tle klasycznych leków przeciwdepresyjnych przede wszystkim tempem działania. W niektórych przypadkach poprawa nastroju może pojawić się już po kilkunastu minutach.
Tak szybki efekt sprawia, że lek jest szczególnie ważny w terapii pacjentów z ciężką lub lekooporną depresją, u których standardowe leczenie nie przynosi rezultatów.
Problemem pozostają jednak skutki uboczne, takie jak wahania ciśnienia i tętna, zaburzenia percepcji czy ryzyko uzależnienia. Dodatkowo efekt terapeutyczny jest zwykle krótkotrwały.
Depresja pozostaje jednym z najczęstszych i najpoważniejszych zaburzeń psychicznych. Szacuje się, że znaczna część pacjentów nie reaguje dobrze na standardowe terapie, takie jak leki z grupy SSRI.
Około jedna trzecia chorych musi testować różne leki, zanim znajdzie skuteczne rozwiązanie, a kolejna grupa w ogóle nie uzyskuje poprawy. Właśnie w takich przypadkach rozważa się zastosowanie ketaminy jako alternatywy.
Badania opublikowane przez naukowców z Weill Cornell Medicine w czasopiśmie „Cell” wykazały, że kluczową rolę w działaniu ketaminy odgrywają receptory opioidowe w mózgu.
Lek oddziałuje na interneurony znajdujące się w korze przedczołowej – obszarze odpowiedzialnym za emocje, uwagę i kontrolę zachowania.
Interneurony działają jak „regulatory” aktywności mózgu. W warunkach przewlekłego stresu mogą stać się nadaktywne, co prowadzi do zahamowania pracy innych komórek nerwowych.
Ketamina tymczasowo przywraca równowagę w tym obszarze, zmniejszając nadmierną aktywność neuronów i poprawiając funkcjonowanie mózgu.
Jak wyjaśnia dr Joshua Levitz, efekt ten trwa bardzo krótko – około 15–20 minut – ale wystarcza, by uruchomić procesy prowadzące do poprawy stanu pacjenta.
W kolejnym etapie badań, opisanym w czasopiśmie „Science Advances”, naukowcy skupili się na tym, jak przedłużyć działanie leku.
Odkryto, że kluczowe znaczenie mogą mieć mechanizmy związane z receptorami TrkB oraz mGluR5. Odpowiadają one za wzmacnianie połączeń między neuronami i stabilizację ich pracy.
W praktyce oznacza to możliwość tworzenia terapii, które nie tylko działają szybko, ale również utrzymują efekt znacznie dłużej niż sama ketamina.
Jednym z rozważanych kierunków jest łączenie ketaminy z innymi substancjami, które wzmacniają jej działanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze