Sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym pozostaje napięta i daleka od stabilizacji. W połowie marca wybrano sześciu nowych sędziów, jednak do dziś żaden z nich nie rozpoczął orzekania. To efekt bezprecedensowego sporu proceduralnego i politycznego, który sparaliżował funkcjonowanie instytucji. Czterech sędziów nie zostało dopuszczonych do pracy przez prezesa TK, Bogdana Święczkowskiego, ponieważ złożyli ślubowanie w Sejmie, po tym jak prezydent nie zaprosił ich na zaprzysiężenie.
Formalnie sytuacja dwóch pozostałych sędziów – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka – jest inna, jednak oni również nie podjęli obowiązków.
Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek zdecydowali się nie orzekać, solidaryzując się z pozostałą czwórką. Ta od tygodni pozostaje w zawieszeniu – dosłownie i symbolicznie. Sędziowie nie mają przydzielonych gabinetów ani nawet przestrzeni do pracy, co dodatkowo pogłębia chaos.
„Zachwytu nie ma, bo sytuacja na pewno nie jest normalna. Ale inaczej się nie da, tam jest stajnia Augiasza, trzeba to zburzyć i budować od nowa” – mówi jeden z polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego w rozmowie z Onetem.
Reklama
W jego ocenie obecny stan Trybunału uniemożliwia jakiekolwiek realne funkcjonowanie tej instytucji.
W ocenie polityków PSL odpowiedzialność za obecny impas spoczywa przede wszystkim na prezydencie. To jego decyzje doprowadziły do podziału sędziów na tych zaprzysiężonych i tych pominiętych. Efektem jest sytuacja, w której obywatele tracą orientację i zaufanie do instytucji państwa.
„To on zrobił wszystko, żeby bałagan był tak gigantyczny, żeby nikt już nie wiedział, o co tam chodzi” – przekonuje jeden z ludowców.
Reklama
Dodaje również, że taki stan rzeczy może być dla głowy państwa wygodny, bo osłabia rolę Trybunału jako niezależnego arbitra.
Jednocześnie politycy podkreślają, że nie mają wpływu na decyzje sędziów, których rekomendowali.
„My nikomu nic nie zamierzamy kazać i nikogo nie mamy na smyczy” – zaznacza rozmówca portalu, odnosząc się do zarzutów o polityczne sterowanie Trybunałem.
Choć część sceny politycznej dystansuje się od sporu, sami sędziowie zapowiadają, że nie zamierzają się wycofać. Dariusz Szostek jasno deklaruje wspólne stanowisko całej szóstki.
„Nie przyszliśmy do TK, żeby było miło i przyjemnie, ale żeby realizować to, co ślubowaliśmy” – podkreśla.
Dodaje, że naprawa sytuacji w Trybunale leży w interesie państwa i społeczeństwa. Sędziowie zapowiadają, że będą walczyć o przywrócenie normalnego funkcjonowania instytucji „do skutku”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze