Waldemar Żurek, prokurator generalny, podjął decyzję o sześciomiesięcznym zawieszeniu swojego zastępcy ds. wojskowych Tomasza Janeczka. Sprawa natychmiast stała się paliwem politycznym — Zbigniew Ziobro, komentując ją z USA, gdzie przebywa po ucieczce z Węgier, porównał decyzję do komunistycznych praktyk i oskarżył Żurka o prowadzenie politycznej czystki.
Prokuratura odpowiada: to kwestia naruszenia podstawowych zasad urzędu i godności prokuratora.
Bezpośrednim powodem zawieszenia są wydarzenia z 20 maja w siedzibie Prokuratury Krajowej. Janeczek miał użyć własnej karty identyfikacyjnej, by wprowadzić do strefy ochronnej osoby nieposiadające wymaganych kart „Wizyta". Wśród wpuszczonych znaleźli się pracownicy Telewizji Republika — Michał Rachoń, Jarosław Olechowski, Adrian Stankowski, Miłosz Kłeczek i Janusz Życzkowski — oraz troje posłów PiS: Jan Mosiński, Krzysztof Lipiec i Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.
Ale na tym nie koniec. Janeczek udzielił też wywiadu pracownikowi Republiki na terenie prokuratury, stwierdzając, że „ze Zbigniewem Ziobro się nie udało, to trzeba się wziąć za żonę ministra i za stację Republika. To mamy kolejny przykład, że w Polsce jest nawet więcej niż krypto dyktaturą, że w Polsce, dla mnie przynajmniej, jest dyktaturą".
Prokuratura Generalna wyraźnie zaznaczyła, że Janeczek wypowiadał się publicznie w sprawie postępowania, w którym nie jest prokuratorem referentem i która nie leży w zakresie jego kompetencji nadzorczych.
Prokurator generalny nie zostawił wątpliwości co do swojej oceny sytuacji.
„To człowiek Ziobry, który udowodnił, że partyjne interesy i medialne ustawki stawia wyżej niż elementarne bezpieczeństwo państwa i powagę własnego urzędu. Albo służysz Rzeczypospolitej i przestrzegasz prawa, albo ponosisz natychmiastowe konsekwencje" — napisał Żurek na platformie X.
Rzeczniczka prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak przekazała, że decyzja o zawieszeniu do 21 listopada zapadła w związku z wszczęciem przez rzecznika dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego z uwagi na uzasadnione podejrzenie, że Janeczek „dopuścił się oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa oraz uchybił godności urzędu". Prok. Janeczek odmówił odbioru dokumentu z uzasadnieniem decyzji. Przysługuje mu odwołanie do sądu dyscyplinarnego.
Były minister sprawiedliwości zareagował błyskawicznie i ostro.
„Rozmawiał z dziennikarzami? Nie okazał należytej czci Żurkowi i Tuskowi? Nie zrozumiał, że Prokuratura Krajowa ma być dziś prywatnym folwarkiem tuskowych politruków? No to jest kara" — napisał Ziobro.
Dodał, że Janeczek został zawieszony „pokazowo, jak za komuny" — nie za złamanie prawa, lecz za niezależność i za to, że „nie chciał chronić władzy przed prawdą, kamerami i opinią publiczną".
Prokuratura Generalna odpiera te zarzuty, wskazując że decyzja Żurka miała na celu „ochronę autorytetu prokuratury oraz interesu publicznego, a także zapobieżenie negatywnym skutkom mogącym wynikać z dalszego wykonywania przez niego obowiązków służbowych".
Prokuratura podkreśla też, że standardy etyczne nakładają na prokuratorów obowiązek zachowania powściągliwości w publicznych wypowiedziach dotyczących prowadzonych postępowań — czego Janeczek, zdaniem instytucji, nie dochował.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze