We wtorek o godzinie 17.30 sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zasiądzie do jednego z ważniejszych zadań tej kadencji – wyłoni listę 15 sędziów, którzy w piątek trafią pod głosowanie całego Sejmu jako kandydaci do Krajowej Rady Sądownictwa. Kadencja obecnych sędziów-członków KRS kończy się właśnie w maju, a procedura wyłaniania nowego składu trwa od lutego.
Spośród 60 zarejestrowanych zgłoszeń kluby poselskie wskazały łącznie 17 kandydatur – komisja musi teraz skrócić tę listę do piętnastu nazwisk.
Rządzące ugrupowania przyjęły wspólną linię: ich kandydaci to 15 sędziów, którzy w drugiej połowie kwietnia zdobyli największe poparcie podczas zgromadzeń sędziowskich przeprowadzonych w całym kraju.
To tak zwany plan B – odpowiedź na prezydenckie weto do nowelizacji ustawy o KRS, która przywracała środowiskom sędziowskim wpływ na wybór własnych reprezentantów do Rady. Sejm w lutowej uchwale zobowiązał się uwzględnić wyniki tych powszechnych, transparentnych wyborów.
Na liście koalicji znaleźli się m.in. Dariusz Zawistowski, Edyta Jefimko, Monika Frąckowiak i Sławomir Cilulko – osoby popierane przez stowarzyszenia Iustitia i Themis. Trójka kandydatów uzyskała poparcie wszystkich pięciu klubów koalicji, sześcioro zgłosiły wspólnie KO, Lewica i Centrum, a kolejnych sześcioro – PSL-Trzecia Droga i Polska 2050.
Prawo i Sprawiedliwość skorzystało z przysługującego prawa do wskazania jednego kandydata i zgłosiło sędziego Łukasza Piebiaka – byłego wiceministra sprawiedliwości w resorcie kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę.
Nazwisko Piebiaka pojawia się nieodłącznie w kontekście tak zwanej afery hejterskiej z 2019 roku – według ówczesnych doniesień Onetu na komunikatorze WhatsApp miała funkcjonować zamknięta grupa „Kasta", w której wymieniano pomysły na oczernianie sędziów. Piebiak podał się wówczas do dymisji, choć on sam i inni sędziowie związani ze sprawą konsekwentnie zaprzeczali, że opisywane zdarzenia miały miejsce. Zgłoszenie jego kandydatury skomentował wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur:
– Według PiS człowiek-symbol politycznego skorumpowania części środowiska sędziowskiego ma stanąć na straży niezawisłości sędziowskiej. To tak, jakby lisa postawić na straży kurnika – napisał na platformie X.
Mazur ocenił wprost, że celem PiS jest dyskredytacja konstytucyjnego organu w imię partyjnych interesów. Konfederacja wskazała z kolei opolskiego sędziego Łukasza Zawadzkiego, związanego ze Stowarzyszeniem Prawnicy dla Polski.
– Korzystamy z przysługującego nam prawa wskazania jednego ze zgłoszonych kandydatów do KRS – powiedział PAP poseł Krzysztof Tuduj.
Reklama
Zgłoszenie po jednej kandydaturze przez PiS i Konfederację ma konkretne prawne konsekwencje. Ustawa o KRS gwarantuje, że komisja ustalając listę 15 nazwisk, musi uwzględnić co najmniej jednego kandydata wskazanego przez każdy klub poselski.
Oznacza to, że Piebiak i Zawadki znajdą się na liście, którą Sejm będzie głosował w piątek 15 maja przed południem. Izba wybiera członków KRS większością 3/5 głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów – jeśli ten próg nie zostanie osiągnięty, wystarczy bezwzględna większość.
Nowi sędziowie-członkowie Rady obejmą wspólną czteroletnią kadencję. Dla koalicji to nie tylko kwestia obsady jednego organu – to jeden z kluczowych kroków w procesie odbudowy wymiaru sprawiedliwości po latach sporów konstytucyjnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze