Groźny wypadek w Tatrach mógł zakończyć się znacznie gorzej, gdyby nie szybka reakcja ratowników. Snowboardzista, który próbował zjechać z Rysów, uległ poważnemu upadkowi. Ze względu na niskie chmury i trudne warunki pogodowe ratownicy z Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe nie mogli użyć śmigłowca, co znacząco skomplikowało całą operację.
Do zdarzenia doszło w sobotę, a informacja o poszkodowanym dotarła do centrali TOPR dzięki przypadkowemu turyście zmierzającemu w kierunku szczytu.
Jako pierwszy z pomocą ruszył ratownik dyżurujący w rejonie Morskie Oko. Równolegle z Zakopane wyruszyła 14-osobowa grupa ratowników wyposażona w specjalistyczny sprzęt zimowy.
Sytuację dodatkowo utrudniał niski pułap chmur, który całkowicie wykluczył użycie śmigłowca. W takich warunkach każda minuta ma znaczenie, dlatego ratownicy sięgnęli po nowoczesne rozwiązania.
Aby zabezpieczyć rannego przed hipotermią, TOPR wykorzystał drona, którym dostarczono pakiety grzewcze oraz śpiwór. Dzięki temu snowboardzista mógł przetrwać czas oczekiwania na nadejście zespołu ratowniczego.
Niestety, podczas jednego z kolejnych lotów urządzenie uległo awarii i zostało uziemione. Mimo tego ratownicy kontynuowali podejście pieszo w trudnym, zimowym terenie.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że mężczyzna doznał urazu kończyny górnej.
Ze względu na stromiznę i oblodzenie stoków konieczne było użycie noszy typu SKED oraz technik linowych. Akcja wymagała dużej precyzji i koordynacji całego zespołu, a każdy etap ewakuacji odbywał się z zachowaniem maksymalnych zasad bezpieczeństwa.
Ratownicy podkreślają, że tego typu działania w wysokich partiach Tatr są zawsze obarczone ogromnym ryzykiem – zarówno dla poszkodowanego, jak i dla samych służb.
Po zdarzeniu ratownicy wystosowali ważny apel do turystów. Zbliżanie się do miejsca prowadzenia akcji może stanowić realne zagrożenie – m.in. z powodu luźnych kamieni, stromych zboczy czy pracy sprzętu ratowniczego.
Każda dodatkowa osoba w rejonie działań utrudnia logistykę i naraża wszystkich na niepotrzebne ryzyko.
Ratownicy przypominają, że zimowe wyprawy w Tatry – szczególnie próby zjazdów ze stromych szczytów – wymagają nie tylko bardzo dobrego przygotowania technicznego, ale też stałego monitorowania pogody i warunków śniegowych.
Brak doświadczenia lub przecenienie własnych umiejętności może w kilka chwil zamienić przygodę w walkę o życie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze