Wtorkowe wydarzenia w centrum Berlina z udziałem członków Ruchu Obrony Granic wywołały polityczne komentarze zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Sprawa dotyczy interwencji niemieckiej policji wobec uczestników akcji, którzy chcieli złożyć drewniany krzyż przy miejscu upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej.
Do sytuacji odniósł się w środę wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański. Podkreślił, że każda osoba przebywająca na terytorium innego państwa musi przestrzegać obowiązujących tam przepisów.
– Kto łamie prawo, musi liczyć się z konsekwencjami swoich działań – ocenił przedstawiciel resortu spraw wewnętrznych.
Według informacji przekazanych przez berlińską policję grupa około piętnastu osób pojawiła się przed budynkiem Reichstagu. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty, drewniany krzyż oraz symbole związane z planowaną akcją upamiętniającą polskie ofiary niemieckiej okupacji.
Organizatorzy zamierzali przejść pod znajdujący się w centrum miasta Głaz Pamięci, będący tymczasowym miejscem upamiętnienia Polaków zamordowanych podczas II wojny światowej. Niemieckie służby nie wyraziły jednak zgody na zorganizowanie przemarszu w takiej formie.
Zaproponowano alternatywne rozwiązania, w tym przeprowadzenie zgromadzenia w innym miejscu lub indywidualne udanie się pod pomnik.
Sytuacja zaostrzyła się, gdy część uczestników postanowiła kontynuować marsz mimo wcześniejszych ustaleń z funkcjonariuszami. Jak podaje niemiecka policja, wobec kilku osób zastosowano środki ograniczające wolność.
Według komunikatu służb podczas interwencji część uczestników miała stawiać opór, co doprowadziło do użycia środków przymusu bezpośredniego.
W efekcie kilku członków Ruchu Obrony Granic, w tym Robert Bąkiewicz, zostało czasowo zatrzymanych, skuty kajdankami i poddanych czynnościom policyjnym. Po ich zakończeniu wszyscy zostali zwolnieni.
Nagrania dokumentujące przebieg interwencji szybko pojawiły się w mediach społecznościowych i wywołały szeroką dyskusję w Polsce.
Lider Ruchu Obrony Granic jeszcze podczas trwania wydarzeń przekonywał, że uczestnicy nie organizowali formalnego zgromadzenia. Jak argumentował, celem ich obecności było oddanie hołdu polskim ofiarom wojny poprzez modlitwę oraz ustawienie krzyża i tablic informacyjnych przypominających o niemieckich zbrodniach.
Bąkiewicz zwracał się również do przedstawicieli polskiej dyplomacji o wsparcie i pomoc w kontaktach z niemieckimi służbami, wyrażając obawy dotyczące możliwej interwencji siłowej.
Komentując sprawę, wiceszef MSWiA zwrócił uwagę, że działania miały miejsce poza granicami Polski, a uczestników obowiązywały niemieckie regulacje dotyczące organizacji zgromadzeń publicznych.
Zdaniem resortu osoby przebywające za granicą powinny respektować lokalne przepisy bez względu na charakter organizowanej inicjatywy czy prezentowane poglądy.
Szczepański przypomniał również, że podczas całego zdarzenia obecny był przedstawiciel polskiego konsulatu, który monitorował sytuację na miejscu.
Sprawa wywołała natychmiastowy oddźwięk w Polsce. Jeszcze tego samego wieczoru przed Ambasadą Niemiec w Warszawie zgromadzili się sympatycy środowisk związanych z Ruchem Obrony Granic oraz uczestnicy manifestacji solidarnościowej.
Pojawiły się także reakcje polityków opozycji. Kilku parlamentarzystów podjęło próbę przeprowadzenia kontroli poselskiej w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, argumentując konieczność wyjaśnienia działań polskich służb dyplomatycznych.
Do wydarzeń odniósł się również szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. W jego ocenie obecność przedstawicieli polskiego konsulatu była właściwą reakcją, jednak sytuacja wymaga również działań na szczeblu politycznym.
Przydacz podkreślił, że niezależnie od ocen działalności poszczególnych osób, polscy obywatele mają prawo oczekiwać wsparcia ze strony własnego państwa w sytuacjach budzących kontrowersje za granicą.
Według przedstawiciela Kancelarii Prezydenta konieczna jest szybka rozmowa pomiędzy polską a niemiecką stroną w celu wyjaśnienia okoliczności interwencji oraz sposobu potraktowania polskich obywateli przez niemieckie służby.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze