Prokuratura Regionalna w Warszawie postawiła zarzuty Robertowi Bąkiewiczowi. Jak wynika z oficjalnego komunikatu śledczych, dotyczą one trzech przestępstw, których miał się dopuścić podczas publicznego wystąpienia w centrum stolicy.
Sprawa wywołuje duże zainteresowanie, ponieważ wśród osób, wobec których miały paść groźby, znalazł się premier Donald Tusk.
Z ustaleń prokuratury wynika, że postępowanie dotyczy wypowiedzi wygłaszanych w trakcie zgromadzenia publicznego. Śledczy uznali, że część słów miała charakter gróźb, które mogły naruszać obowiązujące przepisy prawa karnego.
Kluczowe znaczenie ma fakt, że wypowiedzi te padły publicznie, w obecności zgromadzonych osób, co – zdaniem prokuratury – mogło wpływać na ich odbiór i potencjalne skutki.
Do zdarzenia doszło na Placu Zamkowym w Warszawie, podczas jednego z wystąpień Roberta Bąkiewicza. Według śledczych, to właśnie tam miały paść słowa, które zostały zakwalifikowane jako groźby, w tym pod adresem urzędującego premiera Donalda Tuska.
Prokuratura analizuje obecnie nie tylko samą treść wypowiedzi, ale również ich kontekst oraz formę, w jakiej zostały przedstawione. Publiczny charakter wydarzenia ma w tej sprawie istotne znaczenie.
Podczas przesłuchania Robert Bąkiewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, w których zakwestionował ocenę swoich wypowiedzi jako przestępnych. Na tym etapie prokuratura nie informuje o zastosowaniu wobec niego środków zapobiegawczych.
Postępowanie pozostaje w toku, a śledczy zapowiadają dalsze czynności mające na celu pełne wyjaśnienie sprawy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze